Podziemny Świat Labiryntów Tygrysa +3

S2: Ucieczka i jeleń Leszek

Ostatnio wyszliśmy z karczmy, w której <s>zmasakrowaliśmy</s><s> </s>Silius i Sylanna zmasakrowali oddział Ar’zalaeth, po czym zostaliśmy rozdzieleni przez 40 żołnierzy na dwie grupy – złapanych i wolnych. Niezauważenie wymknąć udało się Samuelowi i Sylannie, jednak Silius Tryumfator i Nora zostali schwytani. Żołnierze utworzyli wokół nich kordon z dwóch pierścieni, a następnie zaczęli prowadzić ich ulicami miasta, równocześnie celując w nich włóczniami. Z niewyjaśnionych powodów, większość włóczni wycelowana była w Siliusa.

Tymczasem Samuel z Sylanną ruszył za towarzyszami. Szli za nimi i ich eskortą, aż wyszli południową bramą z miasta i dalej przez przedpole murów, otoczone przez majaczące w oddali obozy wojskowe. Jasne stało się, że oddział prowadzi więźniów do swojego obozu. O ile Sam chciał im na to pozwolić, poczekać na zmierzch i odbić towarzyszy pod osłoną ciemności, Sylanna nie zamierzała czekać i po prostu dogadała się ze swoim starym znajomym – duchem ziemi – żeby zrobił ruchome piaski pod częścią eskorty. Duch się zgodził i zaraz po tym siedmiu wojowników Królowej Matki tonęło w piasku.

Nagła zmiana podłoża wzbudziła chwilowy chaos wśród strażników, co wykorzystali więźniowie. Nora chciała wskoczyć na plecy Siliusa, by ucieczka poszła sprawniej, jednak skończyło się na tym, że barbarzyńca wziął łowczynię pod pachę, przebił się przez kordon, po czym zaczął pędzić przed siebie, aż wpadł na jakiś patrol, przez który też się przebił. Po tym Nora zawinęła się jak wąż wokół Siliusa, usiadła mu na ramieniu, naciągnęła dwie strzały i szyła w rozbity patrol, jednak żołnierze dali radę osłonić się tarczami.

Sylanna postanowiła pomóc towarzyszom, więc zmieniła się w niedźwiedzia i zaszarżowała na patrol, natomiast Samuel wolał starcie obserwować z bezpiecznej odległości, więc poszedł nad pobliską rzekę.  Strażnicy postawieni przed wyborem między niedźwiedziem a niedźwiedziem z mieczem dwuręcznym i łuczniczką na plecach, popełnili ten sam błąd, co żołnierze z karczmy i zaatakowali tego drugiego, co z miejsca skończyło się jednym wojownikiem na ziemi i drugim ze strzałą w ramieniu, która chwilę potem została wepchnięta mu w gardło. Sylanna dobiegła do jednego z żołdaków, zamachnęła się, ale chybiła i oberwała niedbałą kontrą, co jej nie zniechęciło, więc odbiła się od ziemi niedźwiedzią siłą i ponowiła atak, który ledwo zranił wojownika. Żołnierz ledwo dał radę zranić niedźwiedzia oraz Siliusa szerokim cięciem, a uśmierciła go strzała w oku. Walka skończyła się ostatecznie, gdy Silius Tryumfator tryumfalnie rozdeptał głowę leżącego na ziemi żołdaka, pozostawiając w krwawych szczątkach odcisk niedźwiedziej łapy.

Tymczasem Samuel próbował znaleźć jakiś bród, by łatwiej było przedostać się przez rzekę, jednak niczego takiego nie znalazł. Okazało się to problemem, bowiem wojownicy Królowej Matki ogarnęli się już i siedzieli nam na ogonie. Walka z trzydziestoma kilkoma żołnierzami nie wchodziła w rachubę, trzeba było więc przebyć rzekę. I nie byłoby to wielkim problemem, gdyby nie słaba forma Samuela, który niespecjalnie umiał pływać. Jednak stojąc przed wyborem między szybkim kursem pływackim, a próbą wytłumaczenia swojej „przypadkowej” obecności grupie wkurzonych żołnierzy, agent wybrał darmowy kurs pływacki. Przeprawa przebiegła stosunkowo bezproblemowo, biorąc pod uwagę, że Sam ledwo płynął pieskiem, a Silius robił za barkę dla Nory i Sylanny. Po wyjściu na brzeg, barbarzyńca stwierdził, że coś mu  nie gra w pościgu, który jakby gdzieś zniknął i że zbliża się noc. Uradziliśmy zgodnie, że pora znaleźć schronienie w lesie, najpierw jednak Sylanna dała w twarz Samowi za nieudzielanie się w walce, przez co wywiązała się bezowocna kłótnia.

Po jakimś czasie, Sam, idący na szpicy, słyszy huk grzmotu a zaraz potem ruch w zaroślach. Zwiadowca wyjrzał z krzaków i dostrzegł olbrzymiego jelenia, większego nawet od Siliusa. Zwierzę miało gołą czaszkę w miejscu głowy, ogniki w oczach i kilkumetrowe poroże. Sam przyzwał w myślach Imperatora, po czym wycofał się do Nory, by mu powiedziała, co to za <s>herezja</s> potwór. Nora stwierdziła, że to leszy, że jej ojciec kiedyś takiego zabił i że trzeba celować w serce. Następnie łotrzyk z łowczynią poinformowali o istocie resztę grupy. Wszyscy, z wyjątkiem Sama, uznali zabicie leszego za dobry pomysł. Sam próbował to wybić towarzyszom z głowy, jednak ostatecznie musiał poddać się woli większości. Postawił jednak jeden warunek – atakuje pierwszy.

Drużyna zgodziła się i zajęła pozycję. Samuel ostrożnie podkradł się do niczego nie świadomego monstra, uniósł nóż do ciosu i ciął z bojowym okrzykiem. Nim jednak nóż wbił się w ciało istoty, leszy obrócił łeb, a z jego oczu bił ogień, którego herezja była dla Sama niemal nie do zniesienia. Agent jednak przełamał wahanie i mimo wszystko zaatakował, ale nim ostrze dotarło do monstra, jeleń uderzeniem poroża rzucił Rybakiem w zarośla. Reszta rzuciła się do boju. Nora strzeliła, trafiając w łopatkę istoty. Sylanna jako niedźwiedź staranowała zarośla i wgryzła się w goleń leszego. Silius zaś dobył miecza, gdy kolejna błyskawica przecięła niebo oraz wydał okrzyk bojowy. Sam chciał wykorzystać zamieszanie, by jeszcze raz zaatakować heretycką bestię, jednak zaślepiony świętym gniewem, nie zauważył wierzgnięcia jelenia, które zgruchotało mu żebra, cisnęło na drzewo i sprawiło, że nadział się na własny nóż.

Nora strzeliła ponownie, wybiegając dla lepszej linii strzału ku jeleniowi i trafiła. Leszy zaryczał z bólu, po czym zapłonął niebieskim blaskiem. Sylanna oniemiała na widok magicznego blasku,  natomiast Silius zaszarżował na wroga, ten zaś zaszarżował na niego, co skończyło się mało przyjemnym dla barbarzyńcy zderzeniem z łbem bestii i nadzianiem się na potężne poroże. Sam rzucił dwoma nożami w bestię, jednak brakowało mu sił, by chociaż naruszyć grubą skórę leszego. Strzały Nory także okazały się mało skuteczne, jednak Sylanna niemal dosięgła swoim atakiem serca bestii, co nie ochroniło jej jednak przed zostaniem trafionym.

Silius zaatakował natomiast łeb bestii. Spadając z poroża uderzył potężnym mieczem przodków kark zwierzęcia. Pradawne ostrze przeszło przez szyję, bryznęła błyszcząca niebiesko krew, zabił grom. Barbarzyńca spadł na ziemię, a wraz z nim łeb bestii, która przewróciła się z hukiem. Potem Silius Tryumfator tryumfalnie wybebeszył potwora i pożarł jego serce, czując, jak przepełnia go potężna energia, będąca równocześnie brzemieniem dla jego ciała.

Comments

Jaggred Sietnik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.