Podziemny Świat Labiryntów Tygrysa +3

S5: Służyć aż do śmierci

Udało obudzić się nam Norę, a Sam stosunkowo nieźle się trzymał, pomimo przyjęcia kuli ognia na klatę, jednak nie było czasu na świętowanie. Miasto płonęło. Dym i płomienie unosiły się nad połową dzielnicy biedoty, jednak zdawały się nie rozprzestrzeniać. Wyszliśmy na ulicę  i zauważyliśmy, że bogate centrum zdaje się nagle wymarłe. W Samie odezwał się głos gangsterskiej przeszłości i kusiło go, by wykorzystać nieobecność bogatych mieszkańców, jednak powstrzymał go Silius, który nie widział nic triumfalnego w rabowaniu domów.

Opuściliśmy więc centrum Tymonu, kierując się w bliżej nie określonym kierunku, gdy na Sylannę wpadł jakiś chłopak. Druidka spanikowała i zmieniła się w fretkę, chłopak zaś przewrócił się i z miejsca zaczął przepraszać, twierdząc, że bardzo się spieszy. Wszyscy dostrzegli, jak był ubrany. Czerwono-złoty płaszcz nie jest codziennym widokiem, zwłaszcza na młodych chłopakach, wpadających na druidów. Sam podejrzewał go na początku o bycie młodocianym złodziejem, ale chłopak nie wyglądał na członka żadnej ze znanych mu organizacji przestępczych. Zaczął więc wypytywać go, by uzupełnić luki w układance. Tymczasem Nora dostrzegła, że chłopak ma oczy jej ojca i że pachnie jak jej dawno opuszczony dom.

http://img11.deviantart.net/6d53/i/2009/135/5/9/cowardly_rincewind_by_giljimbo.jpg

Sam wyciągnął z chłopaka, że rodzice go po coś wysłali i musi to im bardzo szybko zanieść. Wątpimy w to, co mówi, więc ruszamy za nim, a on doprowadza nas z powrotem pod gildię magów. W tym momencie Sam miał dość bzdur chłopaka i zaczął mu grozić wydaniem strażnikom, jeśli zaraz nie powie, gdzie są jego rodzice i co takiego ma im przynieść. Chłopak powiedział, że rodzice pomagają przy pożarze oraz iż ma im przynieść klucz do biblioteki gildii. Po tym chłopak próbował dostać się do gildii, jednak z jakiegoś powodu, gargulec twierdził, że chłopak podaje niewłaściwe hasło.

Dzięki Siliusowi wszyscy weszliśmy do wnętrza gildii, bowiem Silius Tryumfator otwiera wszystkie drzwi. Przeszliśmy przez hol gildii, a Silius przyglądał się uważnie wiszącym w nim obrazom, bowiem miał wrażenie, że to na pewno ktoś ważny, ci starzy ludzie na dziwnych obrazkach. Przyglądając się im dostrzegł, że chłopak, którego imienia nie znał, a którego Sam zwykł nazywać Gówniakiem, jest dziwnie podobny do jednego ze staruszków na obrazkach, a konkretnie Archibalda Rozjemcy. Przeszliśmy kilkoma korytarzami, aż dotarliśmy do schodów do podziemi. Mieliśmy pewne wątpliwości, kto buduje bibliotekę w piwnicy, ale Gówniak wytłumaczył nam, że tu nie ma biblioteki, jedynie klucz, po czym zaczął schodzić po schodach, a pochodnie zapalały się same z siebie.

http://images.fineartamerica.com/images/artworkimages/mediumlarge/1/the-wise-wizard-j-w-baker.jpg

Z wyjątkiem jednej, na którą nie działała też dowolna ilość wymachów rąk chłopaka. Zadziałała za to pochodnia Sama, którą szpieg przekazał barbarzyńcy. Jak mieliśmy już zapewnione źródło światła, ruszyliśmy ciemnym korytarzem lochu gildii magów. Gówniak cały czas paplał, że coś jest nie tak, jednak niespecjalnie zwracaliśmy na niego uwagę.

http://fantasy-faction.com/wp-content/uploads/2014/12/2014-DEC-Mazes-Glimpse-Into-Utterdark-by-M0AI-278x300.jpg

Zwróciliśmy jednak uwagę na grupę pięciu humanoidalnych szczurów, która wyszła z bocznych drzwi korytarza. Silius spróbował je sprowokować do ataku na siebie, te jednak tylko spróbowały przyczaić się w cieniu. Szczury musiały jednak w końcu zaatakować, gdy Nora i Sam ostrzelali je z daleka, a Silius rzucił się na nie z gołymi rękoma. Do walki dołączyła też Sylanna pod postacią tygrysa szablozębnego. Gówniak zaś po dwóch próbach zrobił się niewidzialny. Walka nie trwała długo. Dwa, pozbawione swoich prawych rąk, szczury próbowały ratować się ucieczką, przy czym tylko jednemu się to udało. Pozostałe trzy zostały zarżnięte, w tym na jednym Silius próbował grać drewnianymi pałkami jak na bębnie. Jednemu szczurowi faktycznie udało się uciec, jednak drugiego dopadła Sylanna i przywlekła go pod but Siliusa, po czym robiła za tłumacza dla Sama i reszty. Udało się nam wyciągnąć od szczura, że kiedyś był zwykłym szczurem, a jego obecna postać to wynik eksperymentów maga Daona. Szczur nie znał imienia „złego pana”, ale znał je Gówniak. Chłopak zdradził też, że Daon należał do piątki najpotężniejszych magów w gildii, więc Sam zanotował w myślach, że jest trupem.

http://vignette2.wikia.nocookie.net/warhammerfb/images/2/2c/Skaven1.jpg/revision/latest?cb=20130117161144

Silius zabił szczura w sposób zadziwiająco humanitarny, po czym udaliśmy się do pomieszczenia, z którego wyszły te abominacje. Silius skręcił kark ostatniemu ze szczurów, po czym rozejrzeliśmy się, gdzie właściwie jesteśmy i zaczęliśmy sprawdzać, czy nie ma tu czegoś przydatnego. Wyglądało na to, że to pomieszczenie to coś między laboratorium a salą tortur. Szczury okazały się zadziwiająco łakome na złoto oraz na tyle sprytne, by ukraść swojemu oprawcy mapę lochu. Nora znalazła coś, co równie mogło być pożywieniem szczurów, jak resztkami nieudanych eksperymentów, więc uznała, że dobrym pomysłem będzie zamoczenie w tym strzał. Przy okazji łowczyni dostrzegła, że fragment ściany jest inny, niż reszta, o czym poinformowała resztę. Sam sprawdził drzwi i rozbroił umieszczoną w nich pułapkę, po czym weszliśmy do środka. Wyglądało na to, że była to bardziej cywilizowana część laboratorium, bowiem nie wyglądała już jak sala tortur. Uwagę przykuwała też lustro, które jednak nic nie mówiło nikomu, z wyjątkiem Siliusa. Barbarzyńca miał wrażenie, że podobne widział w namiocie matki-szamanki.

http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2015/08/irresponsible-dumbledore-funny-harry-potter-comics-floccinaucinihilipilificationa-9__700.jpg

Po sprawdzeniu terenu, rozbiliśmy obóz i wszyscy, z wyjątkiem Siliusa, który był na straży, udaliśmy się na spoczynek. Spoczynek nie trwał długo. Silius, siedząc w kącie, z którego miał widok na wszystkie wejścia do pomieszczenia, usłyszał, pośród odległych wyć, trzask rozrywanych łańcuchów, a chwilę potem stąpanie czegoś wielkiego. Zaraz potem cisza i świst powietrza, wciąganego w nozdrza. Znowu stąpanie, ale szybsze. Silius zerwał się z podłogi, gdy ściana celi eksplodowała chmurą pyłu i skalnych odłamków. Berzerker wpadł z wrzaskiem w kurzawę, wlewając sobie jeszcze miksturę w gardło.

http://i1.kym-cdn.com/entries/icons/original/000/017/335/ss_(2015-03-07_at_05.50.22).jpg

Dobył miecza i uderzył w zarys ogona w pyle i ciemności, w której tańczyło słabe światło pochodni. Ostrze przeszło z trzaskiem przez coś twardego, a potem znajomo miękkiego, a ogon spadł na podłogę z dudnieniem, które zagłuszył bolesny ryk mantykory. Samuel rzucił nożem w bestię, gdy tylko wystarczająco opadł pył i trafił prosto w oko bestii, pozwalając Siliusowi nadziać ją na miecz i unieść, ociekającą jadowicie zieloną krwią, po czym Nora jedną celną strzałą dobiła potwora.

Ruszyliśmy dalej, wlekąc za sobą roztrzęsionego chłopaka. Podążaliśmy za mapą, aż dotarliśmy do drzwi do największej sali. Przy drzwiach noszących ślady kwasu, walały się rozerwane łańcuchy. Sam sprawdził drzwi. Czyste. Silius wyważył je z kopa i wpadliśmy do środka.

https://i.imgur.com/44L1o8n.gif

Pomieszczenie było wielkie i okrągłe, wspierane przez cztery filary, niknące w ciemności pod sufitem. Dookoła były drzwi z czarnego żeliwa z wizjerami, a, już od jakiegoś czasu, krzyki i zawodzenia, które słyszeliśmy, kojarzyły się z inkwizycyjnymi salami tortur. Jedynym źródłem światła w sali, była niebieska, humanoidalna istota, którą Sam rozpoznał z miejsca i która z miejsca rozpoznała Sama.

Rozmowa była długa i napięta. Istota ponownie stwierdziła, że Imperator to zła siła, która zniszczy nasz świat. Twierdziła, że przez niego nigdy nie nastanie pokój, na co Sam odpowiedział, że tylko heretyk twierdziłby, że Imperator chce pokoju. Silius stwierdził zaś, że nie ma szans na pokój innych, niż ostateczny podbój, równocześnie twierdząc, że istota musi być jakąś odmianą świecących grzybów jaskiniowych. Istota zrobiła wyrwę w rzeczywistości, przez którą widać było pustkę. Potem pojawiły się gwiazdy, planety, galaktyka. I znak, dwugłowy orzeł, identyczny z symbolem Imperium. Nosiła go jakaś bezkształtna, ciągle zmienna siła, która chwilę potem pochłonęła wszystko, aż nie zostało nic, poza pustką. Sam nie wierzył, Silius też, bowiem grzybom nie wolno ufać. Istota zapytała, czego chcemy. Odpowiedzieliśmy, że szukamy z chłopakiem, który właśnie zemdlał, klucza do biblioteki gildii. Istota uznała, że faktycznie, młody mag, zwany przez Sama Gówniakiem, jest wybrańcem i ma zaprowadzić pokój. Jednak zaraz dodała, że nie może nas przepuścić, bo służymy złym siłom. Próbowała nawet przekonać Siliusa, ze Imperium właśnie atakuje Mroźną Północ, co jednak nie przekonało barbarzyńcy. I już wydawało się, że wszystko dogadane, że będziemy mogli wziąć klucz, w zamian za bycie obserwowanym przez Dżinów, gdy Sam zaczął wątpić w moc heretyckich istot. Wtedy sytuacja zaogniła się, broń została dobyta bądź wyczarowana, rapier szpiega zawisł niebezpiecznie blisko gardła wybrańca. O dziwo, Silius Tryumfator uspokoił sytuację. Wtedy chłopak obudził się, wziął klucz z jednego z bocznych pomieszczeń, a istota zniknęła.

http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20110206053305/warhammer40k/images/3/36/Aquilasmall.jpg

Klucz był kamienną tablicą.

https://4.bp.blogspot.com/-AD4u9HhwW9E/UELIlutIPCI/AAAAAAAAK8k/j-MszM58Nhw/s1600/MOISES3.jpg

Gdy wyszliśmy na zewnątrz, by skierować się do biblioteki, przed drzwiami oczekiwało nas pięć osób, w czarnych szatach z kapturami i pod bronią. Sam z miejsca rozpoznał mężczyznę stojącego w centrum, z mieczem dwuręcznym na plecach i opaską na oku. Lord August, szef Officio Assassinorum, przełożony Samuela Rybaka.

Lord zażądał klucza. Sam chciał mu go nawet dać, ale Silius mu na to nie pozwolił. Wtedy Lord stwierdził, że to i tak bez różnicy, po prostu zabiją nas wszystkich i dobył miecza. Sam nie rozumiał. August wytłumaczył mu, że wie za dużo i sam Imperator Oktawian wydał na niego wyrok, a on ma go wykonać. Sam nie rozumiał. Oskarżył dowódcę o zdradę i prywatę, ale pozostałych czterech agentów potwierdziło wersję przełożonego. Sam nie wierzył, ale nie miał wyboru. Miał przed sobą zdrajców, a dla zdrajców nie ma litości, więc szpieg rzucił się na dowódcę. Poleciały strzały, jedna raniła Sama, który nie poczuł nic, pochłonięty furią, tylko precyzyjnym cięciem rapiera przeciąg szyję Lorda.

https://i.kinja-img.com/gawker-media/image/upload/t_original/1248743195948503726.gif

Zaczęła się walka. Dwóch najbliższych agentów rzuciło się na Sama, a jego towarzysze rzucili się na łuczników. Na jednego zaszarżował Silius, na drugiego skoczyła Sylanna, pod postacią tygrysa szablozębnego. Sam i jego wrogowie rozmywali się w walce, zmieniając się w trzy ciemne smugi, splatające i rozplatające się na zmianę, w różnych kombinacjach, czasem błyskające stalą. Nagle trzask i na ziemię spadła złamana klinga rapiera. Sam dobył noża do rzucania i zaatakował wręcz, lecz jego wróg potrafił tyle samo, co on. Szybki blok i cięcie, nóż spadł na ziemię, bryznęła krew. Sam odskoczył, na ziemię spadły już trupy łuczników. Proponowali pomoc, warknął, że nie chce, tamując krwotok, tylko po to, by zaraz rzucić się z kolejnym nożem na wrogów. Tańczył, lecz czasem nie dość szybko, bryzgała krew, coraz częściej jego, ale także i wrogów. Nie wydawali dźwięków innych, niż świst szybkich oddechów i szelest wytłumionych podeszew o bruk. Sam odskoczył, wypił miksturę, oczy mu zapłonęły.

https://68.media.tumblr.com/719763adfd264be68a592c98d718edf7/tumblr_mop4mjxnux1s1atjno1_500.gif

Rzucił się z powrotem w wir walki, podobnej do tańca, co bardzo bawiło Siliusa. Także Nora i Sylanna przyglądały się morderczemu spektaklowi. Smugi wiły się w powietrzu jak wstęgi magii, gdy nagle na ziemię spadała jedna z postaci, brocząc krwią z gardła.

https://68.media.tumblr.com/733f3e1d6d7127d44dfaa9eb62b2cf82/tumblr_nti01tiOt81ueqn6yo4_400.gif

Sam walczył już tylko z jednym, lecz był ranny i zmęczony. Bloki już nie skutkowały, uniki były zbyt wolne. W końcu imperialny zabójca dopadł szpiega i wbił nóż prosto w jego serce.

https://i.ytimg.com/vi/wnrXkmvPen0/hqdefault.jpg

Martwe ciało Sama spadło na ziemię, Silius zmiażdżył głowę ostatniego z walczących. Gdy rozbryzg krwi, fragmentów czaszki i mózgu dolatywał do twarzy barbarzyńcy, wszystko zamarło. Sam zerwał się z ziemi, nabierając ostro powietrza i odruchowo dotknął miejsca, w które go dźgnięto. Pod palcami wyczuł mokre od krwi rozcięcie w ubraniu i dziurę w ciele, sięgającą aż do serca. Nie czuł bólu. Miał wrażenie, że mógłby sięgnąć palcami aż do tylnej ściany nie bijącego serca i nic nie poczuć. Już miał to zrobić, gdy dostrzegł trzy istoty, które jako jedyne zdawały się nie być zmrożone. Pierwszą był biały koń; drugą wysoka postać w czarnej szacie z kapturem, zaciskająca białe kości na trzonku kosy, wokół której unosiła się fioletowawa aura; ostatnia, była świetlista istota. Dwie ostatnie rozmawiały, lecz teraz obie patrzyły na trupa. Czaszka Śmierci nie zdradzała żadnych uczuć, ale Sam miał wrażenie, że Dżin uśmiecha się dziwnie, co nie było możliwe, bowiem Dżin nie miał twarzy. Istoty znowu spojrzały na siebie, przytaknęły i Śmierć wyciągnął ku Dżinowi klepsydrę, w której przesypał się piasek. Klepsydra była podpisana imieniem, którego Sam nie słyszał od bardzo dawna. Świetlista istota dotknęła klepsydry, ta zajaśniała błękitem i w jej wnętrzu pojawił się drugi rodzaj piasku, świetlisty w sposób identyczny do blasku Dżina. Piach jednak zaraz lekko zmienił barwę, upodabniając się do koloru poświaty kosy Śmierci i zaczął ziarno po ziarnie przesypywać się. Śmierć schował klepsydrę pod szatę.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/f4/16/ad/f416ad9d522800879b127983f788f540.jpg

Sam zerwał się, zachłystując się krwią. Splunął i nabrał świszczący oddech, dotknął rany na klatce piersiowej. Dziury nie było, lecz serce nadal było nieruchome.

Równocześnie resztki głowy zabójcy doleciały do Siliusa Tryumfatora, a ciało spadło na bruk. Sam wstał i dokuśtykał do ciała Lorda Augusta, padł przy nim na kolana. Przetrzepał kieszenie, aż znalazł to, czego bał się znaleźć. Sam drżącymi dłońmi wyjął zapieczętowaną kopertę. W czarnym wosku odciśnięty był dwugłowy orzeł. Agent rozerwał pieczęć i przeczytał list, w skupieniu, z najwyższą uwagą, wiele razy. W końcu wypuścił kartkę z dłoni, a ta pofrunęła na gorącym wietrze pożaru.

Lord August nie kłamał. Sam wstał powoli, a w oczach miał coś dziwnego.

http://orig10.deviantart.net/700f/f/2012/025/9/2/undead_thief_by_imortis-d4nkcim.jpg

Comments

Jaggred Sietnik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.