Podziemny Świat Labiryntów Tygrysa +3

S10: Bóg umarł

Po wybiciu wszystkich strażników w lochu, Silius z Sylanną zaczęli zabezpieczać resztę podziemia, przy okazji czego znaleźli magazyn, w którym strażnicy zamknęli cały nasz sprzęt. Wszyscy szybko zaopatrzyli się w co potrzebowali, Nora podleczyła się znalezioną miksturą i zaczęliśmy zastanawiać się, co dalej. Z parteru dobiegały nas odgłosy zaalarmowanych strażników. Na szczęście udało nam się ich ominąć, bowiem Sylanna znalazła ukryte przejście, łączące loch z piwnicą pałacu.

http://kinooze.com/wp-content/uploads/2012/11/secret-passage.jpg

Gdy wyszliśmy z tajnego tunelu, naszym oczom ukazał się skład wina i, co ważniejsze, mikstur leczenia. Wszyscy się podleczyli i wyśmiali genialny pomysł Hasritha, by wysadzić pałac wielką beczką wina. Wzięliśmy zapas mikstur, uformowaliśmy szyk z Hasrithem na przedzie a Siliusem na tyle i ruszyliśmy dalej.

https://www.thelocal.de/userdata/images/article/de/28835.jpg

Dotarliśmy do sali tronowej – wielkiej hali z matowego, białego kamienia o sklepieniu przypominającym gwieździste niebo, podpartym kilkoma potężnymi filarami. Na jej końcu, na podwyższeniu, stał tron z kryształowym półksiężycem w oparciu. Na tronie siedział Wielki Książę, pod tronem klęczał kleryk, którego nie udało się nam zabić w Gildii Magów, a po bokach tronu stały dwa posągi.

https://d1rktuf34l9h2g.cloudfront.net/b/b3/500x1000px-LL-b30941b0_211420_2013-10-03_00137.png

Wielki Książę nie był zbyt zadowolony, że kleryk pozwolił uciec magom, więc poderżnął mu gardło. Plama krwi zaczęła parować, a władca zaczął ową parę pochłaniać, powoli unosząc się w powietrzu, otoczony „orbem” energii, gdy na zewnątrz zaczęło robić się ciemniej, jak przy częściowym zaćmieniu słońca.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/2b/61/44/2b6144e99b0925e9a5df1663b4454b27.jpg

Oprócz tego posągi przy tronie się ożywiły i ruszyły w naszą stronę. I wyjścia z sali zmieniły się w portale. Zaczęła się walka. Po tradycyjnym wyrywaniu rąk, zmienianiu się w Yeti, strzelaniu z łuku i atakowaniu z salta, posągi zostały przerobione na żwirek dla kotów, a przy okazji dowiedzieliśmy się, że jak czymś strzelić w „orb”, to wyleci z któregoś portalu. Sprawdziliśmy też, że działa to w drugą stronę. Wyglądało na to, że chwilowo nie jesteśmy w stanie nic zrobić Wielkiemu Księciu.

Endless GIF - Find & Share on GIPHY

Dopóki Silius nie wpadł na pomysł, by rozwalić kryształ w tronie. Po tym „orb” energii zmienił się w niestabilny „orb” energii, a po paru atakach kosturem druida Argotana, stało się coś niesamowitego [ZOBACZ ZDJĘCIA].

https://cdn.shutterstock.com/shutterstock/videos/5539433/thumb/1.jpg

Na zewnątrz doszło do całkowitego zaćmienia, Wielki Książę rozpękł się w wielką istotę z ciemności, która objęła łapami całą salę, w której zrobiło się dość ciemno. W tym momencie znowu wiedzieliśmy, co robić. Co prawda Silius raczej nie dałby rady urwać temu czemuś ręki, ale próbował. Nora strzelała z łuku, a na chwilę została teleportowana do bocznego pomieszczenia. Hasrith naparzał obroty i salta z olbrzymim mieczem jak opętany, przy okazji przyjmując wszelkie ciosy na pancerz, aż mu się trochę blachy powgniatały. Sylanna natomiast w przerwach w byciu nastolatką, buntującą się przeciwko pradawnemu założycielowi kręgu druidzkiego, strzelała w boga kawałkami lodu. Także każdy robił swoje, aż w końcu udało nam się na tyle osłabić boga, że Sylanna wessała go w kawałek orikalcjum w kosturze. Bóg się zakotłował w środku, a potem wszystko wróciło do normy. Wszystko było bardzo epickie, z lootem włącznie.

https://wallpaperscraft.com/image/explosion_dark_light_flash_69051_2560x1600.jpg

Oprócz możliwości ograbienia skarbca Księstwa (na szczęście to fantasy i dług publiczny nie istnieje), zostania bohaterami narodowymi, otworzeniu portalu z sali tronowej do naszej twierdzi oraz znalezieniu astralnego miecza, dorwaliśmy też Tardi… znaczy się, kulę, która pozwala się teleportować w dowolne miejsce, po uprzednim wklepaniu współrzędnych miejsca.

http://www.mining.com/wp-content/uploads/2016/01/vault-grundeinkommen-gold-900x506.jpg

Po przywłaszczeniu tego wszystkiego, powróciliśmy portalem do twierdzy, by odpocząć i zaplanować, któremu awatarowi złożyć wizytę, jako następnemu.

View
S9: Koty nie mają 9 żyć

Po spotkaniu z łowcami czarownic, które nie było zbyt przyjemne (dla nich), uznaliśmy, że w trakcie dalszej drogi powinniśmy trzymać się z dala głównych szlaków. Wędrowaliśmy więc lasami, ale i tak mieliśmy okazję zobaczyć oznaki trwającej wojny, a do tego w każdej mijanej wsi płonęły stosy. Nieliczni chłopi nie podchodzili zbyt entuzjastycznie do pomysłu palenia zielarek, których wywary uleczyły ich dzieci lub pozwoliły je w ogóle spłodzić.

Dotarliśmy do stolicy, wielkiej i cuchnącej jak zawsze. Tym razem oprócz typowych odorów rynsztokowych, między wysokimi kamienicami zbierał się duszący smród palonego ciała. Uliczki były opustoszałe, jakby wymarłe, jedynie pojedyncze osoby przemykały od drzwi do drzwi, przykurczone i z kapturami narzuconymi konspiracyjnie na głowy. Po drodze do tajnej siedziby Gildii Magów przeszliśmy przez wielki plac, na którym walały się resztki pięciu stosów, a pośród nich uwijały się olbrzymie, liniejące szczury. Zatrzymaliśmy się, bo Nora chciała się rozejrzeć. Łowczyni milcząco rozgrzebywała butem zgliszcza, gdy Suski syczał na szczury dorównujące mu wielkością. Półelfka w końcu trafiła na fragment materiału, obszyty złotą nicią w jakiś wzór. Nora pamiętała ten wzór – dokładnie taki sam miał jeden z magów, do których zaprowadził nas Aaron. Ruszyliśmy dalej.

Dotarliśmy do wejścia do Gildii. Mur był wysadzony w powietrze, po całej ulicy walały się resztki cegieł. W dole schodów panował niepokojący półmrok. Zeszliśmy w dół, a oczy przyzwyczaiły się do braku światła. Wielka sala, wcześniej pełna magów i doskonale zorganizowanych mebli, teraz zawalona była kawałkami drewna i śladami walki. Po drzwiach do pomieszczenia, w którym magowie otworzyli portal do biblioteki, zostały tylko osmalone strzępy na zawiasach.

Zaczęliśmy rozglądać się po wnętrzu, przegrzebywać sterty drzazg. Silius z Sylanną poszli sprawdzić lecznicę. Nie znaleźli nic ciekawego, jednak Sylanna dostrzegła, że jeden z zaczepów na pochodnię jest dziwny, jakby nie pasował do otoczenia. Druidka podeszła do dziwnego zaczepu, a gdy go dotknęła, ściana rozpłynęła się jak mgła, a wnętrze wypełnił huk spadających kamieni. Jedna droga się otworzyła, ale kamienna ściana zabarykadowała wejście do lecznicy.

Hasrith, po upewnieniu się, że jego towarzyszom nic nie jest, zaczął szukać czegoś, co pozwoliłoby mu usunąć blokadę, jednak nim na coś takiego trafił, usłyszał, jak ktoś rozmawia przy wejściu podziemia. Zastukał delikatnie w ścianę, by zwrócić uwagę łowczyni, po czym na migi powiedział jej, że mają towarzystwo. Łowczyni potwierdziła skinieniem, że zrozumiała i wysłała Suskiego na zwiad.

Kot podreptał sprężyście po kamiennej posadzce, odprowadzony wzrokiem dwojga bohaterów. Ogon kota w końcu zniknął za rogiem ściany. Nastało wyczekujące milczenie

-Przeklęty chowaniec! – okrzyk przerwał ciszę, syknął miecz dobywany z pochwy i syknął kot. Nora nie zdążyła nawet otworzyć ust, gdy powietrze przeciął kakafoniczny, koci pisk, który urwał się równie nagle, jak się zaczął. Nora wydała pełny strachu i bólu okrzyk, na schodach zastukotały okute buty łowców, Hasrith ruszył ku wejściu. Gdy pierwszych dwóch mężczyzn wpadło do środka, cięcie elfickiego rycerza pozbawiło ich obu głów. Syknął bełt, jednak rycerz był zbyt szybki i pocisk nawet nie otarł się o blachy pancerza. Zaraz po tym przez drzwi do środka wpadło dwóch ludzi. Jeden z tarczą i mieczem, identyczny do wszystkich innych. Drugi zaś miał morgensztern i mnóstwo pożółkłych, zapieczętowanych zwojów przy pasie. Obaj zwrócili się ku Hasrithowi, odsłaniając się na ostrzał wściekłej łowczyni. Strzała trafiła tarczownika, milimetry od tętnicy szyjnej. Hasrith dobił go, przebijając się potężnym pchnięciem przez tarczę, po czym niemal na tym samym ruchu ciął kapłana, rozbijając równocześnie tarczę o posadzkę. Kapłan zachwiał się, wymamrotał coś i zapadła ciemność. Hasrith uderzył dwa razy na oślep, lecz trafił w pustkę. Nora wyjęła krzesiwo, strzeliła nim, a iskry ukazały jej paskudną twarz kapłana, stojącego tuż przed nią. W mroku zalśniły kolce uniesionego do ciosu morgenszternu. Łowczyni uskoczyła w tanecznym uniku, w ciemności poniósł się zgrzyt metalu o kamień. Nora ponownie trzasnęła krzesiwem, jednak kapłana już nie było, a zaraz po tym ciemność rozwiała się. Zostały jednak ślady krwi. Bohaterowie wybiegli za nimi na ulicę, akurat by dostrzec uciekającego i wołającego pomocy kapłana. Hasrith ruszył w pości, Nora nałożyła strzałę na cięciwę i strzeliła. Chybiła. Elf próbował jeszcze gonić przez jakiś czas kapłana, jednak w końcu go zgubił. Po tym bohaterowie wrócili do podziemi, by spotkać się z Siliusem, Sylanną i trojgiem magów.

W między czasie bowiem, Silius z Sylanną ruszyli ukrytym korytarzem. Na końcu znaleźli dwóch magów i magiczkę, skulonych przy niewielkim ognisku. To była dokładnie ta sama magiczka, która stała się wcześniej obiektem niewybrednych zalotów Sama. Nic dziwnego więc, że była podejrzliwa. Tym bardziej, że wydawało się, że byliśmy jedynymi osobami, które mogły zdradzić położenie Gildii. Pozory bywają jednak mylące. Magów udało się przekonać o naszych dobrych intencjach za pomocą kostura. Nikt nie został nim uderzony, wystarczyło go pokazać. Magowie zgodzili się z nami pójść, a potem udać się do Twierdzy Północy, przy okazji informując nas, że zaraz przed atakiem łowców, zaczęły maleć wszystkie złoża orikalcjum i zostało tylko to na północy.

Po przegrupowaniu i improwizowanym pochówku Suskiego, zaczęliśmy eskortować magów z miasta. Nora, jako najzwinniejsza, szła dachami, by móc ostrzec nas o niebezpieczeństwie. I rzeczywiście, miała ku temu okazję. Łowczyni dostrzegła bowiem dwóch kuszników na dachach oraz ośmiu łowców za rogiem. Jeden z kuszników dostrzegł Norę, było więc za późno na zmianę trasy. Łowczyni strzeliła szybko w niczego nie świadomego kusznika, trafiając w głowę. Truchło, które nagle spadło z dachu u stóp drużyny, było wystarczającym sygnałem.

Wystrzelił drugi kusznik, jednak ledwo drasnął półelfkę. Zza rogu wyszli łowcy, sześciu z tarczami, kleryk i dowódca. Silius przebił się przez mur tarcz, prosto do kleryka. Sylanna wyjęła kuszę i wystrzeliła, trafiając w tarczę. Hasrith wbiegł w korytarz za Siliusem i zaatakował z ciężkiego obrotu. Olbrzymie ostrze pozbawiło życia czterech łowców na raz. Nora nałożyła strzałę, strzeliła w kusznika, a kusznik spadł martwy z dachu, z hukiem uderzając o bruk. Kleryk zaczął coś mamrotać, jednak Silius Tryumfator jest zbyt wielkim wojownikiem na sztuczki jakiegoś klechy, jednak dał się na tyle zdekoncentrować, by zostać trafionym przez dowódcę oddziału. Sylanna ponownie strzeliła z kuszy, przeszywając rękę jednego z łowców na wylot i czyniąc go tym samym kaleką do końca życia, czyli na jakieś kilka sekund, po których spadło na niego oraz jego towarzysza ostrze Hasritha. Nora natomiast zaraz postrzeliła kapłana, którego chwilę potem Silius pozbawił rąk. W tym czasie dowódca zamachnął się na Siliusa. Hasrith dostrzegł to i zasłonił towarzysza mieczem, uniesionym do bloku. Nora strzeliła w dowódcę, a zaraz po tym Silius rzucił się na przeciwnika, powalając go na ziemię. Mężczyźni kotłowali się przez chwilę, ale Tryumfator mógł być tylko jeden.

Silius zabrał jeszcze z ciała kapłana jego złoty symbol półksiężyca i ruszyliśmy dalej, aż dotarliśmy do muru, otaczającego miasto. To jednak nie było problemem. Mąż magiczki, imieniem Teodor (tak naprawdę to Ahmed) podszedł do ściany i wysadził ją w powietrze… Tak naprawdę to nie, otworzył portal na drugą stronę. Daliśmy jeszcze magom na odchodne mapę i sztylet po demonie i ruszyliśmy w swoją stronę, to jest do karczmy, żeby odpocząć.

Noc minęła nam spokojnie, udało się nam wykurować po walce. Po bardzo krótkiej naradzie uznaliśmy, że skoro już jesteśmy w stolicy KWK, to możemy złożyć przy okazji wizytę Wielkiemu Księciu. Nie mogliśmy jednak znaleźć drogi do centrum miasta, więc zawitaliśmy do jednej z karczm, by spytać o drogę. Tam zostaliśmy otoczeni i zaaresztowani przez trzy oddziały łowców. Liczyliśmy, że zaprowadzą nas do pałacu, ale skręcili w ostatniej chwili. W efekcie wylądowaliśmy w lochu, bez sprzętu, zakuci w kajdany, blokujące magię.

Pierwszy spróbował się uwolnić Hasrith, jednak tylko ściągnął na siebie uwagę strażników, którzy zaczęli go katować. Silius natomiast Tryumfalnie rozerwał łańcuchy, a gdy do jego celi wpadło dwóch strażników, to obalił ich, docisnął do ziemi i wyrwał ręce z ramion. Gdy do środka wpadło dwóch kolejny, to ich barbarzyńca pozbawił życia rękoma kolegów. W między czasie Sylanna przekonała szczura, by jej załatwił klucz do kajdanek i celi, oswobodziła się, wysłała szczura do Nory, po czym pod postacią wilka zaczęła walczyć z dwoma strażnikami. Nora oswobodziła się, tak samo Hasrith, który spróbował zabrać jednemu z oprawców miecz, jednak chwycił nie to i zabrał mu sztylet. Nora dobiła strażnika, którego Sylanna zraniła, Hasrith spróbował uderzyć sztyletem, który był jednak dla niego dziwnie mały i tyko wystawił się na cios przeciwnika. Nora natomiast zabrała trupowi miecz, który zgodnie z prośbą przekazała rycerzowi, równocześnie robiąc ciągi uników przed atakami jednego ze strażników. Hasrith, mając w końcu jakąś porządną broń, najpierw ciosem z obrotu zabił dwóch oprawców, a potem doskoczył do napierającego na Norę człowieka, którego przebił na wylot.

View
S8: Druid moralista i powtórka z rozrywki

                Po opatrzeniu ran, odpoczynku i uzupełnieniu zapasów w zbrojowni i spiżarni twierdzy, drużyna wyruszyła ku grobowcowi legendarnego bohatera Argotana. Drużyna ponownie liczyła czwórkę ludzi, bowiem Hasrith zgodził się opuścić twierdzę, gdy dowiedział się, że bohaterowie spełniają wolę Dżinów.

                Podróż była długa i trudna, jednak pod przewodnictwem Sylanny i Siliusa, pomyślnie i bezpiecznie dotarliśmy na miejsce. Grobowiec był wielką budowlą, jakby wrośniętą w górskie zbocze. Konstrukcja z kamienia i lodu była charakterystyczna dla dzieł Klanu Kreta, który niemal do mistrzostwa opanował sztukę podrabiania krasnoludzkiej architektury. Do grobowca prowadził olbrzymi portal, po którego bokach stały posągi wilków, a nad którym znajdowała się płaskorzeźba niedźwiedziego łba. Weszliśmy do środka, po nawianym do środka śniegu. Wnętrze pozbawione było rozmachu, jakim cechowała się zewnętrzna część budowli. Korytarz przypominał bowiem bardziej jaskinię, w której surowe ściany ktoś wczepił zaczepy na pochodnie.

http://images.uesp.net/8/8c/SR-place-Ragnvald.jpg

                W końcu dotarliśmy do wielkiej sali, skutej lodem. Na jej środku znajdował się wielki, lodowy sarkofag, przez którego ścianki dało dostrzec się zarys sylwetki człowieka potężnego, niewątpliwie pochodzącego z północy. Oprócz sarkofagu, w pomieszczeniu znajdował się jeszcze epicki posąg, przedstawiający legendarnego druida sławnego Klanu Niedźwiedzia. Wszyscy przyglądali się z uwagą miejscu pochówku, aż Sylanna przypomniała sobie, że gdy była jeszcze mała, inni druidzi opowiadali jej historię Kręgu, z której wynikało, że Argotan był jego założycielem. To wytłumaczyło, dlaczego pochówek jest na modłę druidów, a nie Klanu. To natomiast oznaczało, że w posągu zaklęta jest moc i dusza Argotana.

https://tsxtravels.files.wordpress.com/2014/02/picture-034.jpg

                Tymaczasem Aaron włóczył się po sali, dotykając rzeczy, których nie powinien, aż w końcu, raz w życiu, na coś się przydał – znalazł pod lodem jakieś runy, których dotknął. W tym momencie całą salę rozświetlił magiczny blask setek, jeśli nie tysięcy, run, emanujących przytłaczającą energią, topiącą pokrywający wnętrze jaskini lód.

Znalezione obrazy dla zapytania skyrim dragon language wall

                Sylanna przypomniała sobie, że z zaklętymi w posągi duszami da się rozmawiać, jeśli znajdzie się ktoś, kto da się im opętać. Na takiego ochotnika wybrany został Aaron, któremu daliśmy do ręki odpaczony kamień z jednego z nieumarłych. Silius otworzył sarkofag Argotana i drugi odpaczony kamień włożył w usta mumii bohatera swojego Klanu. Sylanna ustawiła się przy wezgłowiu trumny, Aaron przy stopach. Za nim stanął Silius, tak na wszelki wypadek, Nora i Hasrith stanęli po bokach sarkofagu. Sylanna zaintonowała coś w dialekcie kręgu głosem, którego nikt z nas nigdy wcześniej u niej nie słyszał.

http://whereamiwearing.com/wp-content/uploads/Voluntold.jpg

                Runy zaczęły jaśnieć jeszcze mocniej, niemal płonąć magią. Wnętrze zaczął wypełniać pulsujący, niski dźwięk. Oczy Aarona zwróciły się do wnętrza czaszki chłopaka, po czym młody mag wywrócił się jak deska, jednak zatrzymał się tuż na ziemią, po czym zaczął powoli unosić się w powietrzu, aż zawisł równolegle do mumii. Chłopak rozejrzał się po zgromadzonych, a razem z nim posąg.

http://img06.deviantart.net/77cb/i/2015/239/a/1/glowing_runes_by_morkai90-d97czs3.png

                Duch Argotana, jak to wszystkie przywołane duchy, zapytał, czemu zawracamy mu głowę. Sylanna wyjaśniła, tymczasem Aaron spojrzał na nią przeszywająco, po czym głosem pradawnego herosa począł prawić druidce o moralności i wartościach Kręgu. Sylanna oczywiście zaczęła się sprzeczać z duchem legendarnego przodka oraz założyciela swojego wymarłego Kręgu. W rozmowę wtrącił się Silius, w którego duch także wejrzał, w skutek czego zaczął wychwalać jego dzielność i potęgę. W końcu jednak duch przestał moralizować i powiedział, że owszem, spotkał się kiedyś z awatarem boga, z Klanu Dzika i faktycznie pokonał go, jednak kosztowało go to całą jego moc, musiał bowiem zerwać więź awatara z Astralem i wykuć z orikalcjum specjalny oręż, który umieścił w swoim kosturze. Duch okazał się na tyle miły, że oddał nam swój kostur, który ukryty był w kosturze posągu.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/9a/7a/e1/9a7ae191161ba04edff192f675f90de8.jpg

                Aaron spadł na ziemię, posypał się posąg, a zaraz potem cała jaskinia zaczęła się walić. Kawałem skały odciął nam drogę wyjścia, jednak otworzyło się nowe przejście, w które szybko weszliśmy. Przejście zaprowadziło nas do jaskini właściwie identycznej z tą ze Złotopola, z pająkami i wielką bramą włącznie.

                Silius przebiegł między pająkami na drugą stronę jaskini, sprawdził, czy jest tam bezpiecznie, po czym przybiegł z powrotem, by nas o tym poinformować. Sylanna postanowiła zmienić się w ptaka, by ominąć pająki i bezpiecznie dostać się na drugą stronę. I zmieniła się. Tylko jej coś nie pykło, bo zamiast w tradycyjnego jastrzębia, druidka zmieniła się w wielkiego orła z północy. I jeśli barbarzyńcy nazywają coś „wielkim”, to to coś jest naprawdę wielkie. W tym przypadku orzeł był tak wielki, że miał problem z poruszaniem się wewnątrz jaskini. Także plan wyminięcia pająków spalił na panewce, a pająki właśnie rzucały się na wielkiego ptaka.

http://vignette2.wikia.nocookie.net/warinthenorth/images/5/59/News_e3_lotr_war_in_the_north_spreads_its_wings-11335.jpg/revision/latest?cb=20120126220304

                Rycerska natura Hasritha kazała ruszyć na pomoc damie-ptakowi w opałach. Rycerz jednym ciosem przemielił trzy pająki w kryształowy pył, który jednak zaraz zrósł się z powrotem, tym razem tworząc jednego wielkiego pająka. Silius wydał okrzyk bojowy, skupiając na sobie uwagę wszystkich przeciwników, a Nora zaczęła metodycznie ranić strzałami wrogów. Sylanna złapała w wielki dziób wielkiego pająka i cisnęła nim na drugi koniec wielkiej jaskini. Hasrith rzucił się na powalonego pająka, ten jednak oddzielił się od wojownika kawałkami kryształów, które strącił ze sklepienia, wytrącając równocześnie z dłoni elfa miecz, który znalazł się po drugiej stronie ściany. Silius, rozbił w pył trzy małe pająki. Nora strzeliła dwa razy w pająka, odpryskując od niego kawałki kryształu, a Sylanna machnęła skrzydłem, czym dała radę cisnąć pająkami przez całą jaskinię, jednak z sufitu oderwał się kryształ, który złamał jej skrzydło. Hasrith poprosił Norę, by rzuciła mu swój miecz, zaraz jednak Silius przebił się głową przez ścianę, po czym oberwał odnóżem pająka i przygniótł sobą miecz Hasritha. Nora zestrzeliła kryształ nad pająkiem, który przybił owada do ziemi. Stwór począł machać panicznie odnóżami, stwarzając zagrożenie dla każdego, kto chciałby podejść. To jednak nie zniechęciło olbrzymiego orła, który to orł ze złamanym skrzydłem przecisnął się przez jaskinię, dał radę uniknąć paru ciosów odnóży, jednak zaraz jedno z odnóży wbiło się w skrzydło ptaka. Gdy pająk znalazł cel, zaczął wściekle w niego walić, jednak było już za późno, bowiem pomimo obrażeń, orzeł urwał głowę kryształowego owada i rzucił nią przez jaskinię, co w tym momencie stało się już jego znakiem rozpoznawczym.

http://x3.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_SESgpKBSk0JWujS855dvlCKLfLeUC9oI.gif

                Gdy skończyliśmy, z niejasnego powodu wrota na środku jaskini otworzyły się, przeszedł przez nie Aaron, po czym zamknęły się. Trochę na niego poklęliśmy, ale ponieważ zazwyczaj i tak był bezużyteczny, to po prostu wyruszyliśmy do twierdzy, by uzupełnić zapasy. Po drodze zapasy się nam skończyły, więc Nora z Siliusem poszli zapolować. W trakcie polowania zostali zaatakowani przez samotnego bandytę, który kiedyś należał do Klanu Rysia, ale po krótkiej potyczce ruszyliśmy dalej. Uzupełniliśmy zapasy i wyposażenie w twierdzy, po czym ruszyliśmy na południe, do KWK, by powiedzieć Gildii Magów, czego się dowiedzieliśmy.

http://ichef.bbci.co.uk/images/ic/1600xn/p0232nkj.jpg

                Po przekroczeniu granicy trafiliśmy na grupę sześciu żołnierzy KWK. Żołnierze ci popełnili ogromny błąd, bowiem pomimo zapewnień Siliusa, że to słaby pomysł, spróbowali aresztować Sylannę. I o ile nikt tym razem nie stracił ręki, to wszyscy zginęli. Dowódce Silius zasztyletował szponem demona wojny, trzech wykończył Hasrith. Sylanna zatruła jako żmija dusiciel jednego, a drugiego udusiła, Nora natomiast zastrzelił zatrutą strzałą tego zatrutego. Tak też dowiedzieliśmy się, że w Księstwie Wschodzącego Księżyca rozpoczęło się polowanie na magów i czarownice.

http://vignette4.wikia.nocookie.net/witcher/images/9/9f/Witchhunters.png/revision/latest/top-crop/width/240/height/240?cb=20160301113155

View
S7: Gorąca para

Drużyna zebrała się nad zmasakrowanym ciałem Samuela. Silius przyklęknął przy nim, przetrzepał kieszenie trupa w poszukiwaniu monet, po czym położył jedną z nich na bladych ustach trupa, a resztę sobie zatrzymał, wraz z paroma innymi rzeczami. Barbarzyńca przekazał Norze naszyjnik jej matki, który, jak się okazało, Sam ukradł. Nora była zdziwiona, że złodziej nie sprzedał go, póki mógł, jednak nie pałała jakimś specjalnym gniewem. Sylanna jednak, z niejasnych powodów, postanowiła uciąć głowę Samowi, skurczyć ją do wielkości mieszka, za pomocą jakiegoś szybkiego rytuału, po czym przypięła jak trofeum do pasa.

https://princessofpavement.files.wordpress.com/2012/08/beetlejuice-beetlejuice-the-movie-1081504_848_477.jpg?w=500

Nie było czasu, ani warunków na sensowny pogrzeb, trzeba było bowiem dowiedzieć się, co stało się z Klanem Niedźwiedzia. W miejscu, w którym znajdowała się drużyna, jaskinia rozgałęziała się. Jedna droga, zdecydowanie krótsza, kończyła się drzwiami, druga zaś ciągnęła się niewiadomo gdzie. Nora wysłała Suskiego do drugiej, podczas gdy Silius sprawdzał drzwi. Okazało się, że są zamknięte. Otworzył je więc pierścieniem, który znalazł przy Samuelu. Choć magiczny pierścień zadziałał na mechanizm zamka, to sam rozpłynął się w powietrzu. Silius usłyszał przez drzwi czyjeś pełne strachu westchnięcia, więc niemal wyważył drzwi, wchodząc do środka.

http://img.pandawhale.com/151477-cat-walking-away-from-explosio-gClG.jpeg

Barbarzyńca wszedł do niedużej sali lochu, ledwo oświetlonej dwiema pochodniami. Na środku sali kulili się członkowie klanowej Rady Starszych wraz z jarlem klanu. Potężni barbarzyńcy z północy wyglądali jak roztrzęsione kule mięśni, próbujące zapaść się w sobie. Oprócz nich, w pomieszczeniu była jeszcze jedna osoba, siedząca spokojnie w kącie sali. Owinięta w skóry, połyskująca w blasku płomieniu koralikami i kamieniami, w stronę drzwi patrzyła matka Siliusa, szamanka Klanu Niedźwiedzia. Kobieta uśmiechnęła się lekko, gdy rozpoznała syna, który z miejsca podbiegł do niej, by sprawdzić, czy nic jej nie jest. Z krótkiej rozmowy wyszło, że Klan został zaatakowany przez armię nieumarłych, prowadzoną przez barbarzyńcę z nieokreślonego klanu. Z nieumarłymi, noszącymi znaki innych klanów, nie dało się walczyć. Ojciec Siliusa zginął i został zmieniony, jak wielu innych. Tych, których oszczędzono uprowadzono do twierdzy, w której właśnie się znajdowała drużyna, wraz z całą armią nieumarłych. Silius rozkazał swoim uciekać na południe, ratować się i nie zwracać uwagi na innych. Oddał też jarlowi jego topór i poprosił, by opiekował się jego matką, po czym wszyscy jeńcy wyruszyli w drogę, wychodząc przez jaskinię, z której dopiero przyszli bohaterowie.

http://img10.deviantart.net/c9a0/i/2013/216/f/9/shamaness_by_zsuccubus-d6gmnh9.jpg

W międzyczasie Suski wrócił ze zwiadu, niestety niezbyt owocnego. Silius rozejrzał się po pomieszczeniu i dostrzegł ukryte przejście. Kazał iść przodem Aaronowi, by oświetlał drogę, sam szedł drugi, a za nim Sylanna i Nora. Przejście było ciasne, kamienie mokre i omszałe. Aaron w końcu dotarł do końca korytarza. Drużyna zatrzymała się, bowiem zza ściany dobiegały czyjeś głosy. Silius otworzył skrycie tajne przejście.

Oczom barbarzyńcy ukazała się Wielka Sala zamku, w której wszędzie walały się zniszczone totemy nieistniejących klanów. Na środku sali, stał wielki namiot ze skór, przy którym, odwrócone tyłem do Siliusa, stały dwie osoby. Potężny barbarzyńca, większy nawet od Siliusa, odziany w pancerz z różnych pancerzy, jakby poskładany z kawałków oraz coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało na piękną kobietę, gdyby przymknąć oko na kozie nogi i parę rogów. Postacie rozmawiały ze sobą o kocie, którego zauważyła kobieta o nadnaturalnie pięknym głosie. W pewnym momencie kobieta wyszła z sali, a wtedy Silius zaszarżował na barbarzyńcę, dobywając miecza. Olbrzymi barbarzyńca w dziwnej zbroi odwrócił się i również dobył miecza, jednak nim Silius znalazł się w zasięgu zwarcia, mężczyzna kopnął Siliusowi w twarz kawałek totemu, ogłuszając go na chwilę, po czym dopadł do niego, powalił i zaczął okładać pięściami, równocześnie pytając, kim jest intruz. Wtedy Sylanna wystrzeliła we wroga z kuszy, ten jednak złapał bełt w powietrzu i znowu zapytał, kim są intruzi, trzymając Siliusa za brodę.

https://i.ytimg.com/vi/OK5wRNPj2tk/maxresdefault.jpg

Silius wykorzystał chwilę nieuwagi przeciwnika, by go zmostować i przerolować, po czym sam trzasnął go parę razy pięściami. Wtedy, przygniecionemu do ziemi barbarzyńcy, oczy dosłownie zapłonęły. Barbarzyńca zrzucił z siebie Tryumfatora z nadludzką siłą. Sylanna zdążyła jeszcze przemienić się w Yeti, nim przeciwnik ujawnił, kim był naprawdę – Gorgolothem, demonem wojny z 9. kręgu piekieł. W miejscu barbarzyńcy nie było już więc nadludzko wielkiego wojownika, a naszpikowana kolcami, płonąca bestia o sztyletach z dziwnego metalu w miejscu szponów.

http://vignette3.wikia.nocookie.net/diablo/images/3/3a/Diablo_Diablo_III_full_body.PNG/revision/latest?cb=20120513133435

Bestia zamachnęła się na Siliusa, ten jednak dał radę zrobić unik i z półobrotu ciął demona po łapie. Miecz odciął ramię bestii, które eksplodowało, stawiając Siliusa w płomieniach. Sylanna rzuciła się na wroga, dając radę zwinnie obalić kilkukrotnie większego przeciwnika. Nora dobyła w miedzy czasie rzutkę, którą znalazła przy Samie i już zamachiwała się do rzutu, gdy ktoś złapał ją od tyłu za rękę. Chwyt był równocześnie przyjemny i bolesny, łowczyni równocześnie czuła mrowiący dotyk wyjątkowo gładkiej skóry oraz kłucie wbijających się w ciało pazurów. Odwróciła głowę, by spojrzeć, kto ją złapał. Nora miała za sobą sukkuba, którego twarz ułożona była równocześnie w najpiękniejszy i najpaskudniejszy uśmiech, jaki półelfka w życiu widziała. Sukkub syknął nagle przeszywająco, a w powietrzu uniósł się zapach palonego ciała, gdy ognisty pocisk Aarona trafił demonicę w plecy.

https://www.jeuxvideo-live.com/wallpapers/59995/3254/the-witcher-3-wild-hunt-v62-3254-600.jpg

Silius przetoczył się po kamiennej posadzce, by ugasić płomienie, po czym chciał uderzyć mieczem w drugą łapę demona. Ten jednak był szybszy. Potężny cios szponiastej łapy cisnął w bok barbarzyńcą, a ciągnący się za nim rozbryzg krwi jakby przeciął materię rzeczywistości, a z otwartego portalu wyleciały trzy pomniejsze demony i poczęły krążyć wokół swego pana. Sylanna odpuściła chwyt, by spróbować zranić pazurami bestię, jednak jej magiczna ochrona była zbyt silna. Gorgoloth zrzucił z siebie druidkę, która w locie zmieniła się z powrotem w człowieka i wylądowała miękko na ziemi. Tymczasem Aaron ponownie cisnął ognistym pociskiem w sukkuba, jednak nie uczynił większej krzywdy piekielnej istocie. Dało to jednak czas Norze, by dobyć miecza i spróbować zranić potwora. Demon uskoczył jednak gibko, przez co ostrze ledwo zahaczyło o kruczoczarne włosy.

https://i.imgur.com/UGLxbbG.png

Silius podniósł się z posadzki i, pomimo ran, ponownie spróbował zaatakować demona szaleńczą szarżą. Niczym nie skrępowany demon zamachnął się, po czym przebił szponiastą łapą nacierającego człowieka.

Gdy Silius otworzył oczy, znajdował się na lodowym pustkowiu, a przed sobą miał wielki, czarny namiot, przed którym stała wysoka postać w czerni, z zaszytymi ustami. Postać pokręciła powoli głową, a pod Siliusem zapadł się lód. Barbarzańca spadł w otchłań.

http://cdn.history.com/sites/2/2013/03/Seer-Cinemagraph.gif

Sylanna rzuciła się na demona jako wilk, jednak jej kły ześliznęły się po pancerzu Gorgolotha, który ponownie cisnął nią przez salę, a ona ponownie zmieniła się w locie i wylądowała ze zwierzęcą gracją na kamieniach. Aaron jeszcze raz strzelił kulą ognia w demonicę, Nora ponownie cięła, ponownie chybiając.

https://i.imgur.com/H6M9h1y.jpg

Nagle drzwi do sali otworzyły się z hukiem, a do środka wleciało rozsypujące się truchło nieumarłego, który kompletnie zmienił się w pył, nim dotknął ziemi. Tuż za trupem, do sali wpadła wysoka postać, mająca w sobie coś z posągu. Wojownik biegł z ogromną prędkością na demona wojny, dołożył drugą rękę do rękojeści broni, wyskoczył wysoko w powietrze, używając miecza jako przeciwwagi, zwinął się w salcie i spadł na Gorgolotha, wyprowadzając potężny cios, po którym salę wypełnił ogłuszający ryk i oślepiający rozbłysk magicznej eksplozji. Błękitna, haraldyczna peleryna wojownika stanęła w płomieniach, a pomniejsze demony ruszyły na niego. On znowu zwinął się i jednym, szerokim cięciem zniszczył wszystkie trzy istoty, gasząc równocześnie płomienie.

http://abload.de/img/artorias4duuvb.gif

Rozgniewany śmiercią kochanka sukkub strzelił strumieniami płomieni w Norę i Aarona. Łowczyni dała radę zrobić unik, jednak chłopak oberwał. Sylanna spróbowała strzelić z kuszy w demonicę, jednak nie trafiła. Nora wykorzystała dystans, by cisnąć nożem w sukkuba. Demonica zasyczała z bólu, gdy rzutka wbiła jej się pod obojczyk. Sukkub wyciągnął ostrze z ciała i cisnął nim na podłogę, po czym dostrzegł pędzącego w jego stronę wojownika o orlim hełmie. Wypalił w jego stronę kulą ognia, on jednak uniknął jej zwinnym krokiem w bok i obrotem, po którym ciął po skosie z góry, rozcinając potwora na pół od ramienia po biodro. Górna część pięknej demonicy zsunęła się na podłogę, po czym ciało całej bestii zaczęło skwierczeć i parować, aż zmieniło się w coś dużo mniej atrakcyjnego, a dużo bardziej przypominającego suszoną wołowinę, nim całkowicie nie rozwiało się jak popiół.

Rycerz zarzucił miecz na ramię, zatrzymał się w posągowej pozie i obserwował z cienia orlego hełmu, jak wojowniczki odnajdują swojego towarzysza w namiocie wroga. Silius żył.

http://cdn.quotesgram.com/img/23/96/706531700-893381_552979291436199_945621015_o.jpg

View
S6: Gildia Magów, Sam Shady i Mroźna Północ

Po zmartwychwstaniu Sama i zlootowaniu imperialnych agentów, młody chłopak zaczął prowadzić nas do części miasta, która dopiero co płonęła. Pożar kończył się, choć w powietrze nadal wypełniał ostry zapach dymu. W trakcie drogi Silius dowiedział się, że chłopak ma na imię Aron i zapytał go, dokąd nas prowadzi. Chłopak nie odpowiedział, za to dotknął jakiejś cegły, która schowała się, a ściana budynku otworzyła się, odsłaniając schody w dół.

https://1.bp.blogspot.com/-TyfhYk2vFhM/VNBNNdlazzI/AAAAAAAAHv8/iWH_2X9n8VM/s1600/diagon%2Balley%2Bentrance.gif

Zeszliśmy po schodach, ściana zamknęła się za nami. Dowiedzieliśmy się, że idziemy do gildii magów, po czym Silius zaczął śmiać się z zamiłowania magów, do robienia wszystkiego pod ziemią. Na końcu schodów były drzwi, przez które przeszliśmy do wielkiej sali. W sali krzątało się mnóstwo ludzi w różnobarwnych szatach. Sala była czysta i oświetlona pochodniami, zamocowanymi między licznymi drzwiami do bocznych pomieszczeń, przy czym tylko jedne były zamknięte. Aron wskazał na jedno z otwartych przejść, mówiąc, że tam przebywają uzdrowiciele. Sam i Silius z miejsca skierowali się ku wskazanemu wejściu. Sylanna i Nora natomiast poszły za Aronem, ku zamkniętym drzwiom. Aron zapukał, drzwi otworzyły się. W środku było pięcioro magów, stojących wokół wielkiego płomienia. Magowie patrzyli dziwnie na dziewczyny, ale uspokoili się, gdy Aron zapewnił ich, że są z nim. Chłopak dał magom klucz-tablicę, ci się ucieszyli, po czym kazali zostawić się w spokoju.

Aron zaprowadził Sylannę i Norę do kuchni, by mogły coś przekąsić. Nora wykorzystała chwilę spokoju, by zapytać o parę rzeczy młodzieńca. Dowidziała się, że chłopak jest „stąd”, jego matka była czarodziejką i mówiła coś, że ojciec był myśliwym. W tym momencie dotarło do nich, że są przyrodnim rodzeństwem i oboje lubią koty. Kot Arona nazywa się Nesi.

https://img.memesuper.com/7c2fc9650340cd06d2bc59565825eef1_-its-family-reunion-time-meme-family-reunion_460-352.jpeg

W między czasie Sam i Silius byli leczeni przez magów, w tym jedną czarodziejkę. Sam z miejsca zaczął ją podrywać, nie licząc się z ryzykiem i ignorując fakt, że magiczka ma męża. „Mąż nie ściana, się przesunie” – to była tylko jedna z niewybrednych uwag byłego agenta. Nie pomagało nawet grożenie kulą ognia.

https://media.giphy.com/media/qP46u7w6VaKpW/giphy.gif

Nagle huk i oślepiające światło wypełniły wnętrze podziemia. Wszyscy zerwali się, by zobaczyć, co się stało. Samowi jednak nie śpieszyło się na tyle, by nie klepnąć po drodze magiczki w tyłek. To było dla niej już za wiele, więc posłała za absztyfikantem kulę ognia. On jednak dał radę jej uniknąć i jeszcze na odchodne puścił oko wkurzonej czarodziejce.

https://media.giphy.com/media/CgqJ2Q1vKJIPu/giphy.gif

Okazało się, że magom udało otworzyć się portal do biblioteki i teraz, zamiast tylnej ściany pokoju za zamkniętymi drzwiami, po horyzont ciągnęły się półki z książkami. Portal jednak szybko został wezwany, po czym magowie zawołali Arona. Poszliśmy za nim i okazało się, że czarodzieje potrzebują pomocy poradzeniem sobie z awatarami bogów. Jest legenda o Argotanie, druidzie z Klanu Niedźwiedzia, który zabił kiedyś bogów. Mają mapę, na której zaznaczone jest położenie grobowca Argotana i chcą, żebyśmy tam poszli i dowiedzieli się, jak to zrobił. Powiedzieli też, że będziemy potrzebowali potężnego druida, ale na szczęście mieliśmy ze sobą Sylannę. Przy okazji Aron ma iść z nami, żeby udowodnić, że nadaje się na maga i by nam pomagać. Mało się nam podoba pomysł brania ze sobą dzieciaka, a Samowi w ogóle mało podoba się to całe zamieszanie z awatarami, ale się zgadzamy.

http://grizzlybk.com/wp-content/uploads/2016/07/trinity-college-long-room-library-dublin-thumb.jpg

Po tym magowie wysłali nas portalem na południowy skraj Mroźnej Północy. Wyruszyliśmy w drogę, prowadzeni przez Siliusa i Sylannę, bowiem nikt nie zna tych terenów lepiej, niż oni. Droga była długa, trudna i mroźna, a my nie byliśmy przygotowani. W górach trafiliśmy na śnieżną panterę z łapą przytrzaśniętą głazem. Sylanna i Silius próbowali jej pomóc, jednak wyszło to średnio, więc Sam przerobił ją z pomocą Nory na futro dla siebie, żeby mniej marznąć. Robiliśmy obóz, rozpaliliśmy ognisko i upolowaliśmy sarnę, po czym wszyscy, z wyjątkiem Sylanny, udali się na spoczynek.

http://wallpapercave.com/wp/p7HRiw3.jpg

W trakcie nocy Sylanna zauważyła 3 sylwetki, idące w śniegu. W ciemności nie była w stanie stwierdzić, kto to, czy jest przyjazny, czy nie, ale wiedziała, że nie jest to nic naturalnego, bo jest za chude. W dodatku w pobliżu odbyła się kiedyś wielka bitwa. Druidka obudziła towarzyszy, po czym uradziliśmy, że Sam spróbuje zagadać wędrowców, a jakby okazali się wrogami, to ich zabijemy. Sam zagadał, jednak w mało przyjazny sposób, bowiem na dzień dobry zaczął wyzywać nieznajomych.

https://68.media.tumblr.com/752822c203864632f56a27dbf61cd0e1/tumblr_ofdaixHc7h1ti61hdo1_400.gif

Silius powiedział Samowi, że to słaby pomysł, wyzywać ludzi na Północy, ale nie było czasu na lekcje dobrych manier, bo wędrowcy rzucili się na nas. Gdy się zbliżyli, okazało się, że problem nie jest głupota Sama, a to, że wędrowcy są nieumarłymi. Wywiązała się walka, w której Aron próbował pomagać, jednak słabo mu to wychodziło. Sam też nie był zbyt pomocny, poza tym, że jednemu z trupów strzaskał żebra. Walka jednak szybko się skończyła.

http://pre06.deviantart.net/f2a0/th/pre/i/2012/301/b/9/draugr_by_satanoy-d5j9f4b.jpg

Przeszukaliśmy wędrowców i okazało się, że w ich ciałach znajdują się kryształy charakterystyczne dla dalekiej północy, używane czasem przez szamanki. Postanowiliśmy przespać się z tą wiedzą i wyruszyliśmy dalej.

W końcu naszym oczom ukazała się siedziba Klanu Niedźwiedzia.

https://db4sgowjqfwig.cloudfront.net/campaigns/151263/assets/685083/orum___ougrack_village_by_petros_stefanidis-d8kb44f.jpg?1484122399

Ale nie wyglądała tak, jak się spodziewaliśmy. Obóz był pusty, namioty poszarpane i nadpalone, drzwi do wspólnego domu wyważone. Wszędzie były ślady walki, kupki pyłu i kości. Widok zniszczonego domu zszokował Siliusa, który z miejsca pobiegł do wspólnego domu, gdzie w razie zagrożenia chowali się barbarzyńcy. W środku nie znalazł nikogo, wszystko było porąbane i poprzewracane, z totemem włącznie, a wielki topór wodza klanu walał się w kącie. Silius zabrał oręż i ruszył ku namiotowi swojej matki-szamanki. W środku nie znalazł nic, poza kawałkiem skóry, na którym runami wypisane było słowo Forteca. Silius powiedział, że musimy natychmiast ruszać do fortecy. Pomysł ten nie spodobał się Aronowi, ale wszyscy go olali. Wyruszyliśmy więc w dalszą drogę, ponownie prowadzeni przez Siliusa.

https://68.media.tumblr.com/6e8cfac8006acba9f08274cd5a73a494/tumblr_nu0k20piFx1tdy0nco1_500.gif

Tym razem droga była jeszcze trudniejsza, zerwała się bowiem śnieżyca. Wiatr był tak silny, że Aron musiał trzymać się barbarzyńcy, by nie odlecieć. Mimo to dotarliśmy do twierdzy, lecz nie mogliśmy wejść do niej przez główną bramę, bowiem lód na jeziorze przed nią zaczął pękać. Silius musiał więc znaleźć zapasowe, tajne, tylne wejście do twierdzy, które prowadziło przez jaskinie.

https://www.nsf.gov/news/mmg/media/images/PF3001_iceweb_h.jpg

Sylanna, jako zwiadowca, powiedziała nam, że w jaskini jest czterech nieumarłych, którzy się nas nie spodziewają i pilnując jakichś zabarykadowanych drzwi. Sam chciał to wykorzystać, ale Silius po prostu rzucił się z mieczem przodków na draugry, które dorównywały mu pod względem siły. Nie interesowali go jednak dwaj tarczownicy, nie interesował go trup z wielkim toporem. Barbarzyńca rzucił się prosto na draugra w futrze białego niedźwiedzia, draugra, który był jego ojcem.

https://i.imgur.com/fPlgmuX.jpg

Tarczownicy zatrzymali jednak szarżę. Silius ciął z półobrotu pod tarczę, lecz nie trafił. Sam rzucił nożem, że wojownik zasłonił się. Nora rzuciła się z mieczem na jednego z tarczowników, lecz ten najpierw przywalił jej tarczą, a potem poważnie ranił ją mieczem. Sylanna zmieniła się w wilka i rzuciła na drugiego tarczownika, jednak nie dała rady przegryźć się przez pancerz, za to zarobiła cios mieczem. Aron strzelił kulą ognia na oślep, trafił w sufit, od którego oderwał się kawał lodu. Bryła spadła prosto między Norę a nieumarłego. Silius wykorzystał zamieszanie, które rozbiło szyk draugrów, by znowu zaszarżować na coś, co było jego ojcem. Barbarzyńca z szaleńczym krzykiem rzucił się na wroga, wybijając mu z ręki broń i wbijając otrzymany od niego w prezencie miecz przodków w splot słoneczny. Miecz jednak wypadł mu z rąk. Równocześnie Sam chciał przeskoczyć nad walczącymi górami mięsa, by zaatakować od tyłu, lecz zahaczył o topór drugiego draugra i spadł prosto przed nim. Nora wykorzystała kawał lodu, by zwiększyć dystans do tarczownika, z którym miała nikłe szanse w walce wręcz, a następnie strzeliła we wroga z łuku, jednak nie wiele dała radę mu zrobić. Sylanna ponowiła atak. Tym razem użarła trupa w piszczel, ale zarobiła potężny cios kantem tarczy w grzbiet, od którego rozjechały się jej łapy. Draugr już zamierzał dobić wilka, gdy nagle eksplodował ogniem. Silius tym czasem dopadł do ojca i gołymi rękoma urwał mu głowę, wraz z kawałkiem kręgosłupa, który z miejsca rozsypał się w proch, tak samo jak reszta wroga. Sam zaatakował najbliższego draugra, lecz potężny cios ręką draugra cisnął nim o ścianę jaskni. Nary strzeliła dwa razy w swojego przeciwnika, zużywając tym samym ostatnie strzały, lecz to, w połączeniu z atakiem Sylanny, wystarczy, bo kolejny nieumarły zmienił się w proch.

https://historiamniejznanaizapomniana.files.wordpress.com/2015/12/draugr.jpg

Sam próbował wstać i ponownie zaatakować, lecz draugr z toporem docisnął go do ziemi. Silius poderwał miecz z ziemi i potężnym ciosem rozpłatał ostatniego wroga na pół. Lecz było już za późno. Draugr zmiażdżył Samowi klatkę piersiową, potrzaskane żebra przebiły skórę agenta, a przez rany na śnieg wypłynęły parujące wnętrzności. Nim Samuela ogarnęła ciemność, zobaczył jeszcze, jak klepsydra z jego prawdziwym imieniem rozpryskuje się na kawałeczki w dłoni śmierci.

View
S5: Służyć aż do śmierci

Udało obudzić się nam Norę, a Sam stosunkowo nieźle się trzymał, pomimo przyjęcia kuli ognia na klatę, jednak nie było czasu na świętowanie. Miasto płonęło. Dym i płomienie unosiły się nad połową dzielnicy biedoty, jednak zdawały się nie rozprzestrzeniać. Wyszliśmy na ulicę  i zauważyliśmy, że bogate centrum zdaje się nagle wymarłe. W Samie odezwał się głos gangsterskiej przeszłości i kusiło go, by wykorzystać nieobecność bogatych mieszkańców, jednak powstrzymał go Silius, który nie widział nic triumfalnego w rabowaniu domów.

Opuściliśmy więc centrum Tymonu, kierując się w bliżej nie określonym kierunku, gdy na Sylannę wpadł jakiś chłopak. Druidka spanikowała i zmieniła się w fretkę, chłopak zaś przewrócił się i z miejsca zaczął przepraszać, twierdząc, że bardzo się spieszy. Wszyscy dostrzegli, jak był ubrany. Czerwono-złoty płaszcz nie jest codziennym widokiem, zwłaszcza na młodych chłopakach, wpadających na druidów. Sam podejrzewał go na początku o bycie młodocianym złodziejem, ale chłopak nie wyglądał na członka żadnej ze znanych mu organizacji przestępczych. Zaczął więc wypytywać go, by uzupełnić luki w układance. Tymczasem Nora dostrzegła, że chłopak ma oczy jej ojca i że pachnie jak jej dawno opuszczony dom.

http://img11.deviantart.net/6d53/i/2009/135/5/9/cowardly_rincewind_by_giljimbo.jpg

Sam wyciągnął z chłopaka, że rodzice go po coś wysłali i musi to im bardzo szybko zanieść. Wątpimy w to, co mówi, więc ruszamy za nim, a on doprowadza nas z powrotem pod gildię magów. W tym momencie Sam miał dość bzdur chłopaka i zaczął mu grozić wydaniem strażnikom, jeśli zaraz nie powie, gdzie są jego rodzice i co takiego ma im przynieść. Chłopak powiedział, że rodzice pomagają przy pożarze oraz iż ma im przynieść klucz do biblioteki gildii. Po tym chłopak próbował dostać się do gildii, jednak z jakiegoś powodu, gargulec twierdził, że chłopak podaje niewłaściwe hasło.

Dzięki Siliusowi wszyscy weszliśmy do wnętrza gildii, bowiem Silius Tryumfator otwiera wszystkie drzwi. Przeszliśmy przez hol gildii, a Silius przyglądał się uważnie wiszącym w nim obrazom, bowiem miał wrażenie, że to na pewno ktoś ważny, ci starzy ludzie na dziwnych obrazkach. Przyglądając się im dostrzegł, że chłopak, którego imienia nie znał, a którego Sam zwykł nazywać Gówniakiem, jest dziwnie podobny do jednego ze staruszków na obrazkach, a konkretnie Archibalda Rozjemcy. Przeszliśmy kilkoma korytarzami, aż dotarliśmy do schodów do podziemi. Mieliśmy pewne wątpliwości, kto buduje bibliotekę w piwnicy, ale Gówniak wytłumaczył nam, że tu nie ma biblioteki, jedynie klucz, po czym zaczął schodzić po schodach, a pochodnie zapalały się same z siebie.

http://images.fineartamerica.com/images/artworkimages/mediumlarge/1/the-wise-wizard-j-w-baker.jpg

Z wyjątkiem jednej, na którą nie działała też dowolna ilość wymachów rąk chłopaka. Zadziałała za to pochodnia Sama, którą szpieg przekazał barbarzyńcy. Jak mieliśmy już zapewnione źródło światła, ruszyliśmy ciemnym korytarzem lochu gildii magów. Gówniak cały czas paplał, że coś jest nie tak, jednak niespecjalnie zwracaliśmy na niego uwagę.

http://fantasy-faction.com/wp-content/uploads/2014/12/2014-DEC-Mazes-Glimpse-Into-Utterdark-by-M0AI-278x300.jpg

Zwróciliśmy jednak uwagę na grupę pięciu humanoidalnych szczurów, która wyszła z bocznych drzwi korytarza. Silius spróbował je sprowokować do ataku na siebie, te jednak tylko spróbowały przyczaić się w cieniu. Szczury musiały jednak w końcu zaatakować, gdy Nora i Sam ostrzelali je z daleka, a Silius rzucił się na nie z gołymi rękoma. Do walki dołączyła też Sylanna pod postacią tygrysa szablozębnego. Gówniak zaś po dwóch próbach zrobił się niewidzialny. Walka nie trwała długo. Dwa, pozbawione swoich prawych rąk, szczury próbowały ratować się ucieczką, przy czym tylko jednemu się to udało. Pozostałe trzy zostały zarżnięte, w tym na jednym Silius próbował grać drewnianymi pałkami jak na bębnie. Jednemu szczurowi faktycznie udało się uciec, jednak drugiego dopadła Sylanna i przywlekła go pod but Siliusa, po czym robiła za tłumacza dla Sama i reszty. Udało się nam wyciągnąć od szczura, że kiedyś był zwykłym szczurem, a jego obecna postać to wynik eksperymentów maga Daona. Szczur nie znał imienia „złego pana”, ale znał je Gówniak. Chłopak zdradził też, że Daon należał do piątki najpotężniejszych magów w gildii, więc Sam zanotował w myślach, że jest trupem.

http://vignette2.wikia.nocookie.net/warhammerfb/images/2/2c/Skaven1.jpg/revision/latest?cb=20130117161144

Silius zabił szczura w sposób zadziwiająco humanitarny, po czym udaliśmy się do pomieszczenia, z którego wyszły te abominacje. Silius skręcił kark ostatniemu ze szczurów, po czym rozejrzeliśmy się, gdzie właściwie jesteśmy i zaczęliśmy sprawdzać, czy nie ma tu czegoś przydatnego. Wyglądało na to, że to pomieszczenie to coś między laboratorium a salą tortur. Szczury okazały się zadziwiająco łakome na złoto oraz na tyle sprytne, by ukraść swojemu oprawcy mapę lochu. Nora znalazła coś, co równie mogło być pożywieniem szczurów, jak resztkami nieudanych eksperymentów, więc uznała, że dobrym pomysłem będzie zamoczenie w tym strzał. Przy okazji łowczyni dostrzegła, że fragment ściany jest inny, niż reszta, o czym poinformowała resztę. Sam sprawdził drzwi i rozbroił umieszczoną w nich pułapkę, po czym weszliśmy do środka. Wyglądało na to, że była to bardziej cywilizowana część laboratorium, bowiem nie wyglądała już jak sala tortur. Uwagę przykuwała też lustro, które jednak nic nie mówiło nikomu, z wyjątkiem Siliusa. Barbarzyńca miał wrażenie, że podobne widział w namiocie matki-szamanki.

http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2015/08/irresponsible-dumbledore-funny-harry-potter-comics-floccinaucinihilipilificationa-9__700.jpg

Po sprawdzeniu terenu, rozbiliśmy obóz i wszyscy, z wyjątkiem Siliusa, który był na straży, udaliśmy się na spoczynek. Spoczynek nie trwał długo. Silius, siedząc w kącie, z którego miał widok na wszystkie wejścia do pomieszczenia, usłyszał, pośród odległych wyć, trzask rozrywanych łańcuchów, a chwilę potem stąpanie czegoś wielkiego. Zaraz potem cisza i świst powietrza, wciąganego w nozdrza. Znowu stąpanie, ale szybsze. Silius zerwał się z podłogi, gdy ściana celi eksplodowała chmurą pyłu i skalnych odłamków. Berzerker wpadł z wrzaskiem w kurzawę, wlewając sobie jeszcze miksturę w gardło.

http://i1.kym-cdn.com/entries/icons/original/000/017/335/ss_(2015-03-07_at_05.50.22).jpg

Dobył miecza i uderzył w zarys ogona w pyle i ciemności, w której tańczyło słabe światło pochodni. Ostrze przeszło z trzaskiem przez coś twardego, a potem znajomo miękkiego, a ogon spadł na podłogę z dudnieniem, które zagłuszył bolesny ryk mantykory. Samuel rzucił nożem w bestię, gdy tylko wystarczająco opadł pył i trafił prosto w oko bestii, pozwalając Siliusowi nadziać ją na miecz i unieść, ociekającą jadowicie zieloną krwią, po czym Nora jedną celną strzałą dobiła potwora.

Ruszyliśmy dalej, wlekąc za sobą roztrzęsionego chłopaka. Podążaliśmy za mapą, aż dotarliśmy do drzwi do największej sali. Przy drzwiach noszących ślady kwasu, walały się rozerwane łańcuchy. Sam sprawdził drzwi. Czyste. Silius wyważył je z kopa i wpadliśmy do środka.

https://i.imgur.com/44L1o8n.gif

Pomieszczenie było wielkie i okrągłe, wspierane przez cztery filary, niknące w ciemności pod sufitem. Dookoła były drzwi z czarnego żeliwa z wizjerami, a, już od jakiegoś czasu, krzyki i zawodzenia, które słyszeliśmy, kojarzyły się z inkwizycyjnymi salami tortur. Jedynym źródłem światła w sali, była niebieska, humanoidalna istota, którą Sam rozpoznał z miejsca i która z miejsca rozpoznała Sama.

Rozmowa była długa i napięta. Istota ponownie stwierdziła, że Imperator to zła siła, która zniszczy nasz świat. Twierdziła, że przez niego nigdy nie nastanie pokój, na co Sam odpowiedział, że tylko heretyk twierdziłby, że Imperator chce pokoju. Silius stwierdził zaś, że nie ma szans na pokój innych, niż ostateczny podbój, równocześnie twierdząc, że istota musi być jakąś odmianą świecących grzybów jaskiniowych. Istota zrobiła wyrwę w rzeczywistości, przez którą widać było pustkę. Potem pojawiły się gwiazdy, planety, galaktyka. I znak, dwugłowy orzeł, identyczny z symbolem Imperium. Nosiła go jakaś bezkształtna, ciągle zmienna siła, która chwilę potem pochłonęła wszystko, aż nie zostało nic, poza pustką. Sam nie wierzył, Silius też, bowiem grzybom nie wolno ufać. Istota zapytała, czego chcemy. Odpowiedzieliśmy, że szukamy z chłopakiem, który właśnie zemdlał, klucza do biblioteki gildii. Istota uznała, że faktycznie, młody mag, zwany przez Sama Gówniakiem, jest wybrańcem i ma zaprowadzić pokój. Jednak zaraz dodała, że nie może nas przepuścić, bo służymy złym siłom. Próbowała nawet przekonać Siliusa, ze Imperium właśnie atakuje Mroźną Północ, co jednak nie przekonało barbarzyńcy. I już wydawało się, że wszystko dogadane, że będziemy mogli wziąć klucz, w zamian za bycie obserwowanym przez Dżinów, gdy Sam zaczął wątpić w moc heretyckich istot. Wtedy sytuacja zaogniła się, broń została dobyta bądź wyczarowana, rapier szpiega zawisł niebezpiecznie blisko gardła wybrańca. O dziwo, Silius Tryumfator uspokoił sytuację. Wtedy chłopak obudził się, wziął klucz z jednego z bocznych pomieszczeń, a istota zniknęła.

http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20110206053305/warhammer40k/images/3/36/Aquilasmall.jpg

Klucz był kamienną tablicą.

https://4.bp.blogspot.com/-AD4u9HhwW9E/UELIlutIPCI/AAAAAAAAK8k/j-MszM58Nhw/s1600/MOISES3.jpg

Gdy wyszliśmy na zewnątrz, by skierować się do biblioteki, przed drzwiami oczekiwało nas pięć osób, w czarnych szatach z kapturami i pod bronią. Sam z miejsca rozpoznał mężczyznę stojącego w centrum, z mieczem dwuręcznym na plecach i opaską na oku. Lord August, szef Officio Assassinorum, przełożony Samuela Rybaka.

Lord zażądał klucza. Sam chciał mu go nawet dać, ale Silius mu na to nie pozwolił. Wtedy Lord stwierdził, że to i tak bez różnicy, po prostu zabiją nas wszystkich i dobył miecza. Sam nie rozumiał. August wytłumaczył mu, że wie za dużo i sam Imperator Oktawian wydał na niego wyrok, a on ma go wykonać. Sam nie rozumiał. Oskarżył dowódcę o zdradę i prywatę, ale pozostałych czterech agentów potwierdziło wersję przełożonego. Sam nie wierzył, ale nie miał wyboru. Miał przed sobą zdrajców, a dla zdrajców nie ma litości, więc szpieg rzucił się na dowódcę. Poleciały strzały, jedna raniła Sama, który nie poczuł nic, pochłonięty furią, tylko precyzyjnym cięciem rapiera przeciąg szyję Lorda.

https://i.kinja-img.com/gawker-media/image/upload/t_original/1248743195948503726.gif

Zaczęła się walka. Dwóch najbliższych agentów rzuciło się na Sama, a jego towarzysze rzucili się na łuczników. Na jednego zaszarżował Silius, na drugiego skoczyła Sylanna, pod postacią tygrysa szablozębnego. Sam i jego wrogowie rozmywali się w walce, zmieniając się w trzy ciemne smugi, splatające i rozplatające się na zmianę, w różnych kombinacjach, czasem błyskające stalą. Nagle trzask i na ziemię spadła złamana klinga rapiera. Sam dobył noża do rzucania i zaatakował wręcz, lecz jego wróg potrafił tyle samo, co on. Szybki blok i cięcie, nóż spadł na ziemię, bryznęła krew. Sam odskoczył, na ziemię spadły już trupy łuczników. Proponowali pomoc, warknął, że nie chce, tamując krwotok, tylko po to, by zaraz rzucić się z kolejnym nożem na wrogów. Tańczył, lecz czasem nie dość szybko, bryzgała krew, coraz częściej jego, ale także i wrogów. Nie wydawali dźwięków innych, niż świst szybkich oddechów i szelest wytłumionych podeszew o bruk. Sam odskoczył, wypił miksturę, oczy mu zapłonęły.

https://68.media.tumblr.com/719763adfd264be68a592c98d718edf7/tumblr_mop4mjxnux1s1atjno1_500.gif

Rzucił się z powrotem w wir walki, podobnej do tańca, co bardzo bawiło Siliusa. Także Nora i Sylanna przyglądały się morderczemu spektaklowi. Smugi wiły się w powietrzu jak wstęgi magii, gdy nagle na ziemię spadała jedna z postaci, brocząc krwią z gardła.

https://68.media.tumblr.com/733f3e1d6d7127d44dfaa9eb62b2cf82/tumblr_nti01tiOt81ueqn6yo4_400.gif

Sam walczył już tylko z jednym, lecz był ranny i zmęczony. Bloki już nie skutkowały, uniki były zbyt wolne. W końcu imperialny zabójca dopadł szpiega i wbił nóż prosto w jego serce.

https://i.ytimg.com/vi/wnrXkmvPen0/hqdefault.jpg

Martwe ciało Sama spadło na ziemię, Silius zmiażdżył głowę ostatniego z walczących. Gdy rozbryzg krwi, fragmentów czaszki i mózgu dolatywał do twarzy barbarzyńcy, wszystko zamarło. Sam zerwał się z ziemi, nabierając ostro powietrza i odruchowo dotknął miejsca, w które go dźgnięto. Pod palcami wyczuł mokre od krwi rozcięcie w ubraniu i dziurę w ciele, sięgającą aż do serca. Nie czuł bólu. Miał wrażenie, że mógłby sięgnąć palcami aż do tylnej ściany nie bijącego serca i nic nie poczuć. Już miał to zrobić, gdy dostrzegł trzy istoty, które jako jedyne zdawały się nie być zmrożone. Pierwszą był biały koń; drugą wysoka postać w czarnej szacie z kapturem, zaciskająca białe kości na trzonku kosy, wokół której unosiła się fioletowawa aura; ostatnia, była świetlista istota. Dwie ostatnie rozmawiały, lecz teraz obie patrzyły na trupa. Czaszka Śmierci nie zdradzała żadnych uczuć, ale Sam miał wrażenie, że Dżin uśmiecha się dziwnie, co nie było możliwe, bowiem Dżin nie miał twarzy. Istoty znowu spojrzały na siebie, przytaknęły i Śmierć wyciągnął ku Dżinowi klepsydrę, w której przesypał się piasek. Klepsydra była podpisana imieniem, którego Sam nie słyszał od bardzo dawna. Świetlista istota dotknęła klepsydry, ta zajaśniała błękitem i w jej wnętrzu pojawił się drugi rodzaj piasku, świetlisty w sposób identyczny do blasku Dżina. Piach jednak zaraz lekko zmienił barwę, upodabniając się do koloru poświaty kosy Śmierci i zaczął ziarno po ziarnie przesypywać się. Śmierć schował klepsydrę pod szatę.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/f4/16/ad/f416ad9d522800879b127983f788f540.jpg

Sam zerwał się, zachłystując się krwią. Splunął i nabrał świszczący oddech, dotknął rany na klatce piersiowej. Dziury nie było, lecz serce nadal było nieruchome.

Równocześnie resztki głowy zabójcy doleciały do Siliusa Tryumfatora, a ciało spadło na bruk. Sam wstał i dokuśtykał do ciała Lorda Augusta, padł przy nim na kolana. Przetrzepał kieszenie, aż znalazł to, czego bał się znaleźć. Sam drżącymi dłońmi wyjął zapieczętowaną kopertę. W czarnym wosku odciśnięty był dwugłowy orzeł. Agent rozerwał pieczęć i przeczytał list, w skupieniu, z najwyższą uwagą, wiele razy. W końcu wypuścił kartkę z dłoni, a ta pofrunęła na gorącym wietrze pożaru.

Lord August nie kłamał. Sam wstał powoli, a w oczach miał coś dziwnego.

http://orig10.deviantart.net/700f/f/2012/025/9/2/undead_thief_by_imortis-d4nkcim.jpg

View
S4: Magowie i pijany mamut

Po wyjściu z portalu w jaskini, pięcioro magów zapłaciło nam zgodnie z umową i stwierdziło, że nie jesteśmy już potrzebni. Nim Sam zaczął dyskretnie przepytywać magów, co kombinują, do jaskini wpadło 30 żołnierzy KWK. Po krótkiej wymianie zdań okazało się, że Wielki Książę zdelegalizował gildię magów i kazał aresztować magów. Magom się to nie spodobało, więc 30 żołnierzy zmieniło się w 30 posągów żołnierzy.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ef/Terracotta_army_5256.jpg/400px-Terracotta_army_5256.jpg

Przez tę wymianę zdań, Sam miał jeszcze więcej pytań, więc zacząłem je zadawać. Magowie nie chcieli odpowiadać, bez gwarancji lojalności, więc wzięli Norę na zakładnika. Po tym, pewni swego, zaczęli chętnie rozwiewać wszelkie wątpliwości imperialnego szpiega, bowiem w sumie potrzebowali naszej pomocy w pewnym rytuale. Był tylko jeden problem – rytuał osłabiłby władców wszystkich państw, którzy byli awatarami bogów, bowiem odciąłby ich od Astrala. Przez wszystkich, magowie mieli na myśli także Boga Imperatora, któremu służył Sam.

https://i.imgur.com/dlsbC9h.png

Sam nie dał po sobie poznać, że już planuje morderstwo wszystkich magów i zadawał kolejne pytania. Rytuał, który magowie planowali, miał polegać na zniszczeniu tej i pięciu podobnych jaskiń, rozrzuconych po całej krainie. To powinno całkowicie osłabić wszystkie awatary, chociaż magowie i tak nie byliby pewni, jak taką istotę zabić, ale według pewnej legendy komuś już się to udało, więc byli dobrej myśli. Sam natomiast był dobrej myśli, co do planu morderstwa pięciu najpotężniejszych magów w księstwie. Agent zapytał ich, co chcą osiągnąć przez zabójstwo władców wszystkich państw. Ci stwierdzili, że nie chcą wojen i, jeśli to wszystko, to chcieliby się przygotować do odprawienia rytuału przed północą. Sam uznał, że to wszystko, a na odchodne jeszcze na wszelki wypadek wlał w skamieniałego dowódcę oddziału Złoty Korzeń, licząc, że może mu to pomóc w zamachu.

http://art.kracov.org/gameart/doom/doompentagram2.jpg

Silius natomiast miał inne plany co do kamiennych żołnierzy. Wraz z Sylanną wyniósł z jaskini 20 figurek i ułożył je w wysoką wieżę. Jedyny problem był taki, że Syalnnie coś nie wyszło, nie mogła z powrotem zmienić się do ludzkiej formy. To jednak nie przeszkadzało Siliusowi w zorganizowaniu imprezy.

https://barbsfitu.files.wordpress.com/2014/07/447390_jenga_board_gameoop-1.jpg

Impreza wyszła średnio, ale i tak dobrze, jak na wioskę, którą dopiero co ewakuowano. Gdy Silius i mamut się upijali, Sam czekał na północ i zbierał plotki. Udało mu się dowiedzieć, że śledztwo dotyczące wybuchu w Pambu nadal jest nierozstrzygnięte, północno-wschodnia rubież księstwa została otwarcie zaatakowana przez siły Imperium, a gildia magów faktycznie została oficjalnie zdelegalizowana. Mamut pił z Siliusem, aż się upił. Wielkie, włochate zwierze postanowiło zatańczyć pogo z domami w wiosce, zmieniając je w ruiny, co niezmiernie bawiło barbarzyńcę. Mamut wyszedł w końcu ze wsi na pola i zaczął tarzać się po ziemi.

http://pliski.com/en/wp-content/uploads/dancing_mammoth.gif

W końcu nastała północ, co obwieściło pohukiwanie sów i ponowna przemiana Syllany w człowieka. Gdy Silius zaniósł pół przytomną druidkę z powrotem na imprezę, Sam wymknął się niepostrzeżenie i skierował ku jaskini, w której byli magowie. Szpieg zakradł się do głównej sali jaskini, gdzie trwał rytuał. Pięciu magów w transie lewitowało w powietrzu, gdy między nimi unosiły się barwne wstęgi magii, które zbierały się ostatecznie w naszyjniku, unoszącym się nad kryształową bramą w jaskini.

https://media.giphy.com/media/V4SCbaD5wlyFi/giphy.gif

Sam czuł, że jest jakiś sposób, by odczarować żołnierzy, ale nie miał na to czasu, zaczął więc próbować działać standardowo – spróbował poderżnąć gardło najważniejszemu z magów. Były tylko dwa problemy – sięgnął jedynie do brzucha, a mag miał na sobie całą masę zaklęć ochronnych, od których nóż szpiega dosłownie się odbił. Szpieg zastanowił się chwilę. Miał właśnie przed sobą rytuał, który mógł zaszkodzić Imperatorowi, za którego ślubował oddać życie. Nie był jednak w stanie bezpośrednio zaszkodzić magom, wiedział jednak, ze musi to wszystko przerwać. Wyjął więc nóż do rzucania, wycelował i cisnął nim w skupiający w sobie magiczną energię naszyjnik, spodziewając się magicznej eksplozji, która zniszczyłaby całą jaskinię.

https://68.media.tumblr.com/fc0268b9b6e1140b7787b2f4c45eb480/tumblr_o3t4ew735a1ui0aqjo1_500.gif

Do tej jednak nie doszło. Nóż trafił w naszyjnik, wytrącając go z centrum magii, jednak nie spowodowało to eksplozji, za co Sam podziękował w duchu Imperatorowi. Zamiast tego, magia zaczęła zbierać się w tympanonie bramy, która poczęła powoli otwierać się. Magowie przebudzili się nagle, jednak zdawali się sparaliżowani strachem. Gdy brama w końcu się otworzyła, czarodzieje spadli na ziemię, kompletnie pozbawieni sił. Najpotężniejszy zdążył jeszcze nazwać Samuela głupcem, gdy z bramy wyszło sześć świetlistych istot, które zdekapitowały osłabionych magów i otoczyły Sama. Nie zabiły go jednak, bo nie wyczuły w nim magii. Zamiast tego, zaczęły z nim rozmawiać. Choć herezjometr Rybaka właśnie wyszedł poza skalę, szpieg zachował spokój i z wpojoną gorliwością powiedział astralnym istotom, komu służy. Te powiedziały mu, że służy bardzo złym siłom, bogu wygnanemu przez radę bogów, pożeraczowi światów. Sam wysłuchał istot, jednak pozostał sceptyczny wobec czegoś, co według jego przełożonych powinno zostać potraktowane młotem bojowym. Istoty następnie przeszły z powrotem przez bramę, która zamknęła się za nimi, po czym cała jaskinia zaczęła się walić. Sam chwycił jeszcze przesycony magią amulet i uciekł.

http://www.instytutnoble.pl/wp-content/uploads/2013/06/ausser-irdisch.jpg

Agent ledwo opuścił tunel, gdy ziemia za jego plecami tąpnęła z hukiem, a wieża ze strażników zawaliła się. Sam wrócił jakby nigdy nic na imprezę, która po jakimś czasem przygasła i wszyscy udali się na spoczynek.

https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51NEBPHiLjL.jpg

Sylanna miała sen, w którym unosiła się wysoko jako ptak i czuła cierpienie przyrody. Mogła zobaczyć pięć kolumn światła, rozsianych po lądzie oraz mrok, zbierający się na północy. Nagła poczuła ból i zaczęła spadać, jednak przebudziła się, nim uderzyła o ziemię.

http://wallpapersdsc.net/wp-content/uploads/2016/10/Falcon-High-Definition.jpg

Następnego dnia obudziliśmy się, by dowiedzieć się, że nie ma ani śniadania, ani zielarki, ani, co gorsza, Nory, która została gdzieś teleportowana przez magów. Ponieważ wszyscy magowie zginęli, musieliśmy sami ją znaleźć. Sam uznał, że najprawdopodobniej przenieśli ją do siedziby gildii w stolicy KWK. Wyruszyliśmy więc. Podróżowaliśmy na mamucie, droga była spokojna. Musieliśmy jedynie raz zatrzymać się w mieście handlowym Mylato, gdzie uzupełniliśmy zapasy i kupiliśmy trochę nowego sprzętu. Podróż zajęła nam kilka tygodni, a na szlaku widać było oznaki trwającej wojny, pokroju transportów broni, przemarszów oddziałów i konnych patroli, które jednak z jakiegoś powodu nie zwracały uwagi na niedźwiedzia jadącego na mamucie, uznając go zapewne za bardziej epicką wersję białych myszek, które lubiły pokazywać się po garnizonowym bimbrze.

http://www.aljazeera.com/mritems/Images/2016/12/6/4d648b71a88643e5b85be767b80ad62a_18.jpg

Dotarliśmy w końcu do stolicy, po czym przeszliśmy ciasnymi, brudnymi uliczkami dzielnic biedoty do muru, otaczającego bogate centrum stolicy. Strażnicy nie chcieli nas wpuścić, jednak Sam powołał się na Leopolda Worda, szefa miejscowego gangu, dzięki czemu jednak wpuszczono nas do centrum stolicy. Odnaleźliśmy szybko siedzibę gildii magów, która obecnie wyglądała jak zwykła, zabita deskami kamienica. Z wyjątkiem gargulca, siedzącego nad wejściem. Gdy Sam podszedł do drzwi, gargulec spojrzał na niego i zapytał o hasło. Sam wycofał się i przyjrzał gargulcowi, po czym doszedł do wniosku, że powinien być w stanie przeciążyć i zresetować go za pomocą amuletu, który zabrał z jaskini. Dał amulet Siliusowi, który chciał uderzyć nim gargulca, jednak nim dotknął kamienia, doszło do jasnego rozbłysku, po czym strażnik wejścia zapytał o nowe hasło. Silius podał nowe hasło, a Sam podszedł do drzwi. Gdy gargulec ponownie zapytał go o hasło, ten wypowiedział je: Silius Tryumfator.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/11/f0/03/11f0036812ad9cbdcd318f0a1d7f1819.jpg

Weszliśmy do środka. Wnętrze nie wyglądało jak typowa, zabita dechami kamienica, a raczej świeżo posprzątany pałac, jednak kompletnie opustoszały. Silius spróbował nawoływać Norę, ale odpowiedziało mu tylko echo. Nagle jednak zaskrzypiały drzwi, a Sam rozpoznał kroki Zaproka. Po chwili mało przyjemnej rozmowy, krasnolud zgodził się zaprowadzić nas do pokoju Nory. Otworzył odpowiedni drzwi z wahaniem. Siliusowi coś nie podobało się w magu, więc postanowił go obezwładnić, by Sam mógł go przesłuchać. Sylanna wyczuła, że krasnolud tak naprawdę nie jest krasnoludem. Wtedy Zaprok wyrwał się z wściekłością z uścisku Siliusa, ten zaś odpycha go i chce ciąć mieczem, jednak nie zauważa, że na dłoniach ma szlam, z którego składa się istota, udająca Zaproka, przez co miecz wyślizguje mu się z ręki, odsłaniając barbarzyńcę na atak potwora. To jednak nie przeszkodziło Siliusowi, by chwilę potem zmienić wroga w kałużę, za pomocą pożyczonej od Sylanny kuszy.

http://cdn.bulbagarden.net/upload/thumb/a/a0/088Grimer.png/250px-088Grimer.png

Po tym Sam wszedł do pokoju, jednak nie zauważył dość mało wyszukanej pułapki, przez co zrobił kulą ognia w klatę. To jednak nie przeszkodziło nam w obudzeniu Nory. Nie było jednak czasu na świętowanie – przez okno dostrzegliśmy, że połowa zewnętrznego pierścienia miasta płonie.

https://lostcityoflondon.files.wordpress.com/2013/11/cropped-fire-of-london-painting-narrow-crop.jpg

View
S3: Herezja, wszędzie herezja...

Po zabiciu leszego, podzieleniu się jego skórą i tryumfalnym spożyciu serca przez Siliusa, rozbiliśmy obóz, by odpocząć i wyleczyć rany. Noc minęła spokojnie wszystkim, z wyjątkiem Sylanny, która miała dziwny sen. Śniło jej się, że była w lesie i dostrzegła płomień. Ruszyła więc do niego, a gdy podeszła bliżej, okazało się, że płomień znajduje się na kamiennym piedestale pośrodku sadzawki. Wtedy ściemniło się nagle, ogień zgasł, piedestał zaś powoli schował się pod powierzchnię wody.

W tym momencie druidkę obudziła obozowa krzątanina.

Po zwinięciu obozowiska, wyruszyliśmy przez las ku Złotopolu, o którego istnieniu drużynę poinformował Samuel. W trakcie drogi, zaczęło nam towarzyszyć dziwne poczucie, że coś jest nie tak. Silius, jako człek z gór, nie był w stanie powiedzieć, skąd bierze się to wrażenie, tak samo Nora ani Sylanna. Jedynie czujne zmysły Samuela były w stanie wyłapać źródło niepokoju. Rośliny były niemal pradawne, ale przy tym dziwnie skarłowaciałe i powykręcane. Zwierzęta miały w sobie coś dziwnego, jakąś nienaturalną aurę, a z rozmów mijanych drwali wynikało, że w pobliżu znikąd pojawiła się jaskinia. Imperialny agent nie miał wątpliwości, że to wszystko jest skutkiem plugawego wpływu Astrala.

Podróż minęła jednak bez przeszkód i dotarliśmy do Złotopola. Chłopi pracowali już na polach, z kominów unosiły się stróżki dymu, a na głównym placu panował gwar. Ludzie przeganiali zwierzęta, zgarbiona staruszka układała świeże kwiaty na kapliczce lokalnego bóstwa, rzemieślnicy i drobni handlarze zajmowali się własnymi sprawami.

Sylanna z miejsca skierowała swe kroki do szewca, by zamówić u niego pelerynę ze skóry leszego, a po chwili z podobną sprawą zwrócił się do niego Silius, który chciałby karwasze. Po zawziętych negocjacjach udało się ustalić, że łącznie wszystko kosztować będzie 30 pełni, w tym 20 trzeba będzie zapłacić z góry. Sylanna zapłaciła.

W tym samym czasie Sam przeszedł się do kowala. Gdy agent dostrzegł, że rzemieślnik nie ma wystawionego, w celu ukazaniu swego kunsztu, choćby jednego miecza, minął go zniesmaczony i skierował się do mieszkającej na uboczu zielarki. Stara chatka otoczona była ziołowym ogrodem. Sam zapukał do drzwi i wszedł do jedynej izby. Wnętrze było gęste od zapachu ziół, między którymi paliły się świece.

W środku zastał dwie rozmawiające osoby. Jedną z nich była starsza kobieta o siwych włosach, drugą zaś krasnolud z czarną brodą, odziany w długą, jak na karła, zieloną szatę ze srebrnymi ornamentami, które nic nie mówiły Rybakowi. Gdy kobieta spostrzegła gościa, przestała szeptać o czymś z krasnoludem. Po krótkiej rozmowie bez zbędnych ozdobników i uprzejmości, Samuel dogadał się z zielarką, że ta nauczy go ważyć kilka nieznanych mu trucizn, w zamian za udzielenie pomocy krasnoludowi. Szczegóły zlecenia Sam miał ustalić na rozmowie w karczmie. Agent wrócił więc do drużyny i poszliśmy na spotkanie krasnoludowi.

Krasnolud w karczmie siedział sam, a wszyscy trzymali od niego bezpieczną odległość, co było jednak typowe dla prostego ludu. Dosiedliśmy się do niego i Samuel rozpoczął rozmowę. Z rozmowy wynikło, że krasnolud nazywa się Zaprok i należy do gildii magów. Do Złotopola ze stolicy sprowadziły go wieści o dziwnej anomalii – jaskini, która pojawiła się znikąd. Słychać ponoć było jedynie eksplozję. Skutki są takie, że krowy dają kwaśne mleko, dzieci są niespokojne, a zwierzęta dziwne, nikt jednak jeszcze nie zginął. Wszystko to w umyśle Samuela, dzięki jego imperialnemu przeszkoleniu, składało się na tylko jedno słowo – HEREZJA. Zaprok miał zamiar zbadać jaskinię, potrzebował jednak obstawy, oferował 200 pełni na głowę, jednak po chwili targów uznał, że da radę dorzucić każdemu jeszcze 50 pełni. Musimy jedynie pokazać, że się nadajemy. W tym celu poprosił nas, abyśmy wyszli z nim poza wieś.

Zaprok zaprowadził nas na pole, poprosił, abyśmy nie przeszkadzali i wyczarował Siliusowi ziemnego golema. Silius urwał rękę golemowi, rozbił nią jego nogę, a na koniec wystrzelił za jej pomocą głowę golema za horyzont. Z oddali dobiegł dźwięk walącej się stodoły.

Krasnolud nie ukrywał podziwu, jednak musiał jeszcze sprawdzić resztę z nas. Sylanna zmieniła się więc w mamuta, coś jej jednak nie wyszło i zmieniła się w małego mamuta, uważającego się za oposa. Zaprok domyślił się, że w takim razie ma do czynienia z druidką.

Krasnolud spojrzał na Norę, bawiącą się z kotem. Dostrzegł łuk na jej plecach, uznał ją więc za łowcę. Bez ostrzeżenia rzucił jabłko i kazał jej je zestrzelić. Łowczyni trafiła za drugim razem. Na koniec mag wyczarował Samowi zamknięte pudełko i kazał mu je otworzyć. Złodziej z łatwością rozbroił pułapkę, otworzył zamek i otworzył wieko pudełka. W środku było przestrzelone jabłko. Po tym krasnolud uznał, że się nadajemy i ustaliliśmy, że wyruszymy następnego dnia o świcie.

Wróciliśmy do wsi, zwłaszcza, że jakiś chłop zaczął wyrażać swoje niezadowolenie, wynikające z obecności mamuta i rozwalonego golema na jego polu. Silius uznał, że potrzebuje się z kimś zmierzyć na rękę. O dziwo, znalazł się chętny – Sebosław, czeladnik kowala. Próba siły skończyła się jednak równie szybko jak się zaczęła. Oczywiście zatryumfował Silius. Resztę wieczoru spędziliśmy w karczmie, a następnie udaliśmy się na spoczynek.

Sylanna obudziła się z poczuciem niepokoju, a karczma była kompletnie pusta, gdyby pominąć trzech żołnierzy, kłócących się z karczmarzem. Sam zapytał ich, o co chodzi, nim zrobił to Silius, by uniknąć kolejnej rzezi. Okazało się, że książę wydał rozkaz ewakuacji wioski ze względu na pobliską anomalię, karczmarz jednak nie miał zamiaru opuszczać ziemi swoich przodków. Sam zapewnił żołnierzy, że nie trzeba przesiedlać Złotopola, bowiem on i jego towarzysze mają właśnie zamiar rozwiązać problem dziwnej jaskini. Żołnierze nie wyglądali na przekonanych, jednak dali spokój karczmarzowi.

Po śniadaniu odebraliśmy rzeczy od szewca i udaliśmy się na spotkanie z krasnoludem. Ten ewidentnie śpieszył się, co przykuło uwagę Samuela. Zaprok poinformował nas, że powinniśmy uważać na kryształy w jaskini oraz że coś jest nie tak z ewakuacją wsi, po czym udaliśmy się do jaskini. Była to duża dziura w ziemi, której pilnowało kilku strażników, podenerwowanych przez dziwną aurę anomalii. Aura pogłębiała niepokój Sylanny, natomiast umysł Sama dominowało jedno słowo – HEREZJA. Krasnolud zmieszał się na widok strażników, bowiem jego obecność w Złotopolu była samowolą ze strony gildii. Sam zapewnił jednak strażników, że książę specjalnie wezwał maga, by zbadał anomalię i wszystko jest w pełni legalne, dzięki czemu obyło się bez rozlewu krwi.

Weszliśmy do jaskini. Mag oświetlał drogę magiczną kulą światła, a Silius zwyczajnie pochodnią, bo nie ufał czarom. Za dwoma zakrętami trafiliśmy na wspomniane przez krasnoluda kryształy, które emanowały lekkim, niebieskim światłem. Silius miał wrażenie, że gdzieś już je widział, w trakcie jakiegoś rytuału, Sylanna natomiast rozpoznała kryształy. Było to orikalcjum, które można przekuwać jak metal i ma sporą wartość. Druidka zaczęła więc skrycie zbierać kryształy. Sam zapytał krasnoluda, co to. Po zapewnieniach, że ta wiedza jest niezbędna dla powodzenia misji, dowiedział się, że kryształy te są czystą (HEREZJĄ) mocą Astralu, więc jeśli ktoś z nimi czegoś szybko nie zrobi, to spaczą całą okolicę. Gildia wysłała Zaproka, by oczyścił drogę. I lepiej, by uwinęli się z tym szybko, bo przedłużająca się obecność w jaskini może skończyć się nieprzyjemnie. Mówiąc to, krasnolud zbierał młotkiem kawałki kryształów, po czym pakował je do woreczka, który ponoć był ze specjalnego, izolującego materiału. Sam zapytał, czemu krasnolud nie ma kombinezonu z tego materiału, a ten powiedział, że to nieopłacalne. Po chwili wyruszyliśmy dalej w głąb jaskini. W trakcie marszu Samuel wypytywał maga o szczegóły zlecenia, naturę kryształów i już miał dowiedzieć się, czemu zielarka chciała, by pomóc magowi, gdy z głębi korytarza dobiegły nas dziwne szmery.

Chwilę potem dotarliśmy do wielkiej sali, całej w wielkich kryształach orikalcjum, która wydawała się nienaturalna, ale równocześnie nie była czyimś dziełem. Na końcu sali znajdowały się kryształowe wrota, których strzegły kryształowe pająki. Pająki ruszyły na nas, gdy tylko wyczuły naszą obecność. Było ich osiem, przy czym jeden z nich był wielkości mamuta, gdy pozostałe rozmiarem przypominały dużego psa. Nora nie miała pojęcia, z czym ma do czynienia, jednak Silius kojarzył je z gór. Sylanna natomiast miała wrażenie, że wbrew pozorom to gildia magów kontroluje sytuację.

Silius spróbował skupić na sobie uwagę pająków, jednak szybsza od niego była Sylanna, która zmieniła się w yeti i swym rykiem zasiała chaos w szeregach mniejszych stworzeń, jednak największy z pająków nic nie robił sobie z jej pokrzykiwań. Nora wystrzeliła szybko kilka razy w największego przeciwnika, strzały ukruszyły trochę istoty. Sam wbiegł między gąszcz świecących kryształów i, kryjąc się w ich blasku, cisnął nóż w najbliższego pająka. Ostrze wbiło się w istotę, a na jej powierzchni wykwitła pajęczyna pęknięć. Mag odsunął się na bok i cisnął w największego pająka magiczny pocisk, który odpryskuje nieco kryształowego pyłu.

Silius zaszarżował na najpotężniejszego wroga, uderzył mieczem, jednak pradawne ostrze odbiło się od kryształu. Pająk uderzył po tym zwisający ze sklepienia kryształ, zrzucając go o włos za barbarzyńcą, odcinając mu drogę odwrotu i blokując linię strzału magowi i łowczyni. Sylanna, pod postacią Yeti, rozbiła w proch innego pająka, zostaje jednak zraniona przy okazji odłamkami kryształu. Nora pojedynczą strzałą roztrzaskała  kolejnego, Sam zaś cisnął drugi nóż w trafionego już pająka. Trafienie zmieniło potwora w chmurę odłamków, co zwróciło uwagę pozostałych pająków. Mag przesunął się i chciał ponownie wystrzelić w największą z bestii, jednak aura kryształów wypaczyła jego zaklęcie, którego eksplodowało mu w dłoniach, pozbawiając Zaproka przytomności.

Silius zaatakował ponownie, a pradawne ostrze przodków ponownie nie wyrządziło najmniejszej krzywdy bestii, a jedynie ją rozjuszając, co poskutkowało potężnym atakiem żuwaczkami na gołą klatę barbarzyńcy. Yeti zaatakował kolejne pająki, salę wypełnił dźwięk drapania pazurami po krysztale, ale nic więcej. Nora zmieniła pozycję i zestrzeliła jednego z pająków, które rzuciły się na Sama. Sam Rybak zwinął się w niemal tanecznym uniku, dobył noża i celnym ciosem sprawił, że jego twarz obsypała chmura kryształowego pyłu. Silius ponowił atak, tym razem dając radę ukruszyć kawał bestii, czym skupił na sobie całą uwagę celu. Sylanna zaś zniszczyła ostatniego z małych pająków, ponownie raniąc się jego szczątkami. Sam postanowił wykorzystać brak uwagi potwora. Dobiegł do niego, lawirując zwinnie między kryształami, w pewnym momencie skoczył na jeden z nich, odbił się, skoczył na drugi, odbił się ponownie i w locie uderzył nożem w jedno z pęknięć na powierzchni olbrzymiego pająka, wkładając w cios impet całego ciała. Słychać było głośny trzask, pająk się zachwiał, a Sam wylądował zwinnie na ziemi, równocześnie z olbrzymim fragmentem kryształowej istoty, który rozprysł się po zderzeniu z ziemią. Sam schował się błyskawicznie między kryształami, Silius zaś zaatakował pająka, lecz ponownie odbił się od jego skorupy i oberwał odnóżem. Sylanna także spróbowała swych sił z pająkiem, lecz cios odnóża cisnął nią o ścianę jaskini.

Kończący cios zadała Nora, której strzała wbiła się w pająka. Nim ten eksplodował, słychać było jeszcze ogłuszający pisk, który zbudził Zaproka. Mag, gdy zauważył, co się stało, wysłał jakąś magiczną wiadomość, po czym otworzył portal, z którego wyszło pięcioro magów.

View
S2: Ucieczka i jeleń Leszek

Ostatnio wyszliśmy z karczmy, w której <s>zmasakrowaliśmy</s><s> </s>Silius i Sylanna zmasakrowali oddział Ar’zalaeth, po czym zostaliśmy rozdzieleni przez 40 żołnierzy na dwie grupy – złapanych i wolnych. Niezauważenie wymknąć udało się Samuelowi i Sylannie, jednak Silius Tryumfator i Nora zostali schwytani. Żołnierze utworzyli wokół nich kordon z dwóch pierścieni, a następnie zaczęli prowadzić ich ulicami miasta, równocześnie celując w nich włóczniami. Z niewyjaśnionych powodów, większość włóczni wycelowana była w Siliusa.

Tymczasem Samuel z Sylanną ruszył za towarzyszami. Szli za nimi i ich eskortą, aż wyszli południową bramą z miasta i dalej przez przedpole murów, otoczone przez majaczące w oddali obozy wojskowe. Jasne stało się, że oddział prowadzi więźniów do swojego obozu. O ile Sam chciał im na to pozwolić, poczekać na zmierzch i odbić towarzyszy pod osłoną ciemności, Sylanna nie zamierzała czekać i po prostu dogadała się ze swoim starym znajomym – duchem ziemi – żeby zrobił ruchome piaski pod częścią eskorty. Duch się zgodził i zaraz po tym siedmiu wojowników Królowej Matki tonęło w piasku.

Nagła zmiana podłoża wzbudziła chwilowy chaos wśród strażników, co wykorzystali więźniowie. Nora chciała wskoczyć na plecy Siliusa, by ucieczka poszła sprawniej, jednak skończyło się na tym, że barbarzyńca wziął łowczynię pod pachę, przebił się przez kordon, po czym zaczął pędzić przed siebie, aż wpadł na jakiś patrol, przez który też się przebił. Po tym Nora zawinęła się jak wąż wokół Siliusa, usiadła mu na ramieniu, naciągnęła dwie strzały i szyła w rozbity patrol, jednak żołnierze dali radę osłonić się tarczami.

Sylanna postanowiła pomóc towarzyszom, więc zmieniła się w niedźwiedzia i zaszarżowała na patrol, natomiast Samuel wolał starcie obserwować z bezpiecznej odległości, więc poszedł nad pobliską rzekę.  Strażnicy postawieni przed wyborem między niedźwiedziem a niedźwiedziem z mieczem dwuręcznym i łuczniczką na plecach, popełnili ten sam błąd, co żołnierze z karczmy i zaatakowali tego drugiego, co z miejsca skończyło się jednym wojownikiem na ziemi i drugim ze strzałą w ramieniu, która chwilę potem została wepchnięta mu w gardło. Sylanna dobiegła do jednego z żołdaków, zamachnęła się, ale chybiła i oberwała niedbałą kontrą, co jej nie zniechęciło, więc odbiła się od ziemi niedźwiedzią siłą i ponowiła atak, który ledwo zranił wojownika. Żołnierz ledwo dał radę zranić niedźwiedzia oraz Siliusa szerokim cięciem, a uśmierciła go strzała w oku. Walka skończyła się ostatecznie, gdy Silius Tryumfator tryumfalnie rozdeptał głowę leżącego na ziemi żołdaka, pozostawiając w krwawych szczątkach odcisk niedźwiedziej łapy.

Tymczasem Samuel próbował znaleźć jakiś bród, by łatwiej było przedostać się przez rzekę, jednak niczego takiego nie znalazł. Okazało się to problemem, bowiem wojownicy Królowej Matki ogarnęli się już i siedzieli nam na ogonie. Walka z trzydziestoma kilkoma żołnierzami nie wchodziła w rachubę, trzeba było więc przebyć rzekę. I nie byłoby to wielkim problemem, gdyby nie słaba forma Samuela, który niespecjalnie umiał pływać. Jednak stojąc przed wyborem między szybkim kursem pływackim, a próbą wytłumaczenia swojej „przypadkowej” obecności grupie wkurzonych żołnierzy, agent wybrał darmowy kurs pływacki. Przeprawa przebiegła stosunkowo bezproblemowo, biorąc pod uwagę, że Sam ledwo płynął pieskiem, a Silius robił za barkę dla Nory i Sylanny. Po wyjściu na brzeg, barbarzyńca stwierdził, że coś mu  nie gra w pościgu, który jakby gdzieś zniknął i że zbliża się noc. Uradziliśmy zgodnie, że pora znaleźć schronienie w lesie, najpierw jednak Sylanna dała w twarz Samowi za nieudzielanie się w walce, przez co wywiązała się bezowocna kłótnia.

Po jakimś czasie, Sam, idący na szpicy, słyszy huk grzmotu a zaraz potem ruch w zaroślach. Zwiadowca wyjrzał z krzaków i dostrzegł olbrzymiego jelenia, większego nawet od Siliusa. Zwierzę miało gołą czaszkę w miejscu głowy, ogniki w oczach i kilkumetrowe poroże. Sam przyzwał w myślach Imperatora, po czym wycofał się do Nory, by mu powiedziała, co to za <s>herezja</s> potwór. Nora stwierdziła, że to leszy, że jej ojciec kiedyś takiego zabił i że trzeba celować w serce. Następnie łotrzyk z łowczynią poinformowali o istocie resztę grupy. Wszyscy, z wyjątkiem Sama, uznali zabicie leszego za dobry pomysł. Sam próbował to wybić towarzyszom z głowy, jednak ostatecznie musiał poddać się woli większości. Postawił jednak jeden warunek – atakuje pierwszy.

Drużyna zgodziła się i zajęła pozycję. Samuel ostrożnie podkradł się do niczego nie świadomego monstra, uniósł nóż do ciosu i ciął z bojowym okrzykiem. Nim jednak nóż wbił się w ciało istoty, leszy obrócił łeb, a z jego oczu bił ogień, którego herezja była dla Sama niemal nie do zniesienia. Agent jednak przełamał wahanie i mimo wszystko zaatakował, ale nim ostrze dotarło do monstra, jeleń uderzeniem poroża rzucił Rybakiem w zarośla. Reszta rzuciła się do boju. Nora strzeliła, trafiając w łopatkę istoty. Sylanna jako niedźwiedź staranowała zarośla i wgryzła się w goleń leszego. Silius zaś dobył miecza, gdy kolejna błyskawica przecięła niebo oraz wydał okrzyk bojowy. Sam chciał wykorzystać zamieszanie, by jeszcze raz zaatakować heretycką bestię, jednak zaślepiony świętym gniewem, nie zauważył wierzgnięcia jelenia, które zgruchotało mu żebra, cisnęło na drzewo i sprawiło, że nadział się na własny nóż.

Nora strzeliła ponownie, wybiegając dla lepszej linii strzału ku jeleniowi i trafiła. Leszy zaryczał z bólu, po czym zapłonął niebieskim blaskiem. Sylanna oniemiała na widok magicznego blasku,  natomiast Silius zaszarżował na wroga, ten zaś zaszarżował na niego, co skończyło się mało przyjemnym dla barbarzyńcy zderzeniem z łbem bestii i nadzianiem się na potężne poroże. Sam rzucił dwoma nożami w bestię, jednak brakowało mu sił, by chociaż naruszyć grubą skórę leszego. Strzały Nory także okazały się mało skuteczne, jednak Sylanna niemal dosięgła swoim atakiem serca bestii, co nie ochroniło jej jednak przed zostaniem trafionym.

Silius zaatakował natomiast łeb bestii. Spadając z poroża uderzył potężnym mieczem przodków kark zwierzęcia. Pradawne ostrze przeszło przez szyję, bryznęła błyszcząca niebiesko krew, zabił grom. Barbarzyńca spadł na ziemię, a wraz z nim łeb bestii, która przewróciła się z hukiem. Potem Silius Tryumfator tryumfalnie wybebeszył potwora i pożarł jego serce, czując, jak przepełnia go potężna energia, będąca równocześnie brzemieniem dla jego ciała.

View
S1: Zamach, niedźwiedzie i krasomówstwo

Byliśmy na rynku, by uzupełnić zapasy, gdy sala obrad eksplodowała kulą ognia. Obrady toczyły się między generałami trzech państwKsięstwa Wschodzącego Księżyca, Ar'zalaeth i Republiki Zjednoczonego Archipelagu Południowego - i dotyczyły sojuszu przeciwko Imperium. Gdy płomienie biły z okien budynku, Samuel Rybak zachowywał pokerową twarz, chociaż potencjalna śmierć wszystkich uczestników obrad niewątpliwie go radowała, Silius Tryumfator natomiast nie skrywał swego zadowolenia z sytuacji.

 

 

 

 

Inni jednak nie podzielali naszej radości. Konie rżały, domy płonęły, a ludzie nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Za to Silius Tryumfator doskonale wiedział, co ze sobą zrobić i skierował się ku płatnerzowi, po czym ze słowami „Przyjacielu, nie ma czasu!” chwycił za jeden z leżących na ladzie toporów. Niestety, okrzyk nie przekonał płatnerza, który na nieszczęście Siliusa okazał się równie wielki jak on sam i z łatwością chwycił barbarzyńcę za rękę. Silius puścił topór i, mrucząc coś z niezadowoleniem pod nosem, ruszył ku płonącej sali ze swoim dwuręcznym mieczem na plecach.

Gdy dotarliśmy na miejsce, budynek z salą był już otoczony przez kilka oddziałów armii wszystkich trzech państw. Gdy SylannaSam myśleli, jak niepostrzeżenie dostać się do środka, Silius po prostu ruszył ku bramie. Oczywiście zwrócił tym na siebie uwagę żołnierzy, którzy, widząc idącą w ich stronę górę mięśni, dobyli broń i kazali się jej zatrzymać, po czym zapytali, z którego regimentu jest. Silius oczywiście nie wiedział, z którego regimentu jest, więc zapytał się o to Samuela, który nie zdążył jeszcze zniknąć w bocznej uliczce.  Sam rzucił szybko, że są z Ar’zalaeth, ale żołnierz okazał się na tyle spostrzegawczy, że zauważył pewien brak podobieństwa w wyglądzie między wielkim barbarzyńcą w niedźwiedziej skórze, szczurowatym mężczyzną o podejrzanej aparycji, a dumnymi wojownikami Królowej Matki. Wtedy Sam uświadomił żołnierza o istnieniu Ar’zalaeckiej Legii Cudzoziemskiej, ten jednak nadal nie wierzył w słowa Rybaka i kazał wynosić się intruzom, na co Rybak przystał, życząc udanej służby.

Tymczasem Sylanna zmieniła się w szczura i dostała do płonącej sali obrad. W środku wszystko płonęło, a trupy były kompletnie zwęglone, nikt nie przeżył wybuchu. Jednak przy drzwiach stało dwóch dworzan – jeden z KWK, drugi z Ar’zalaeth – omawiających całą sytuację, oskarżając swoje królestwa o zdradę oraz rozmyślając nad potencjalnymi zastępcami. Druidce nie umknął brak przedstawiciela trzeciego państwa.

Silius próbował jeszcze coś wymyślić, jednak nie wyszło mu to, a Sylanna wróciła z rekonensansu, więc postanowiliśmy iść do karczmy. Zajęliśmy stolik, zamówiliśmy napitki, a Silius zauważył, że trzech żołnierzy przy sąsiednim stoliku się na nas krzywo patrzy. Silius zmiażdżył więc znacząco metalowy kufel, co przekonało żołnierzy, by zajęli się własnymi sprawami.

Nora usłyszała w tym czasie, jak kilku innych żołdaków plotkuje o tym, że wybuch na obradach był magiczny, jednak nie słyszy nic więcej, postanawia więc wysłać kota na rekonesans. Suski jednak zwraca na siebie uwagę Siuliusa, który podnosi go z podłogi i zaczyna się z nim bawić. Samuel tymczasem chciał zorientować się, czy w karczmie są jacyś oficerowie.

I się zorientował.

W naszą stronę właśnie szedł oficer Ar’zalaeth na czele oddziału sześciu wojowników. Gdy w końcu przedarł się przez ludzi i stanął przy naszym stoliku, rozkazał nam iść ze sobą. Samuel szybko zapytał, po co, bowiem doskonale pamiętał z imperialnej odprawy, jak kończą schwytani szpiedzy. W odpowiedzi usłyszał, że za podszywanie się pod wojowników Królowej Matki grozi śmierć. Sam, mając właśnie wybór między a) śmiercią b) śmiercią, wybrał opcję c) – wydarcie się na oficera Ar’zalaeth, że nie pozdrowił Królowej Matki przy powitaniu, po czym poinformował go z wrednym uśmieszkiem, że za podszywanie się pod oficera grozi śmierć. To zdecydowanie zbiło z tropu żołdaka, który po tym popełnił największy błąd w życiu: wylał miód Siliusa Barbarzyńcy.

Błąd ten kosztował oficera rękę. Dosłownie. Silius zerwał się z miejsca i wyrwał oficerowi rękę w barku. To oczywiście sprawiło, że pozostałych sześciu wojowników rzuciło się na barbarzyńcę w skórze niedźwiedzia i z kotem na ramieniu. To natomiast był największy błąd w ich życiach. Samuel próbował jeszcze uspokoić sytuację, bo zabity oficer, przyłapany w dodatku na niesubordynacji przed podwładnymi, wyglądał lepiej, niż zabity oficer wraz z oddziałem. Próba ta jednak tylko zwróciła uwagę wojowników na Rybaka, jednak, po szybkiej ocenie sytuacji, wojownicy postanowili jednak skupić się na Siliusie. Gdy Silius urywał nogę od stołu, a Sam próbował uspokoić sytuację, Nora zerwała się z miejsca i chciała strzelić z łuku, co jednak skończyło się pęknięciem cięciwy. Sylanna natomiast zmieniła się w niedźwiedzia i wraz z człowiekiem w skórze niedźwiedzia rzuciła się na wojowników.

Oczywiście nagłe pojawienie się niedźwiedzia w karczmie spowodowało nie małe zamieszanie. Samuel wykorzystał je, by dodać Złotego Korzenia do piwa jednego z obecnych żołnierzy Księstwa Wschodzącego Księżyca, po czym przekonał go, że potrzebuje pomocy. Trucizna sprawiła, że żołnierz przymknął oko na niedźwiedzia i barbarzyńcę, rozrywających na strzępy przerażonych wojowników Królowej Matki i z miejsca zabrał się za pomaganie biednemu cywilowi, to jest imperialnemu szpiegowi, liczącemu na drobny incydent międzynarodowy. Księżycowy zaszedł od tyłu jednego z wschodnich wojowników i trzasnął go pięścią w potylicę, pozbawiając przytomności. Wtedy walka się skończyła. Samuel podziękował ładnie żołnierzowi za pomoc, a Silius poprosił o więcej miodu, po czym otrzymał od roztrzęsionego karczmarza całą flaszkę. Bogatsi o flachę miodu, wyszliśmy jakby nigdy nic z karczmy, by uniknąć większych kłopotów.

Te jednak już czekały na nas na zewnątrz, w liczbie czterdziestu. Samuel dał radę wymknąć się niepostrzeżenie, narzucając na odchodne kaptur płaszcza, zaś Sylanna zmieniła się w latającą wiewiórkę i doleciała do Rybaka. Nora i Sylius Tryumfator zostali jednak schwytani.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.